BIULETYN INFORMACYJNY OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH
Zdjęcie przedstawia aktora znanego z serialu Dr House. Mężczyzna siedzi na czarnym fotelu. Jest w czarnym garnturze. W lewej dłoni trzyma laskę. Patrzy sie na wprost do zdjecia.

Czy rzeczywiście zamknięty świat

Środowisko osób niedosłyszących wydaje się być odizolowane i zamknięte. Wrażenie to pogłębia nieco fakt, mimowolnego podkreślania swej odrębności poprzez porozumiewanie się językiem migowym czy organizacja wspólnych spotkań, imprez kulturalnych, religijnych oraz sportowych, takich jak pielgrzymki osób głuchych czy olimpiada osób głuchych.

Jako osoba niedosłysząca nie jestem typowym przedstawicielem środowiska głuchych. Jednak chciałbym przybliżyć wszystkim zainteresowanym ten świat, poprzez opis umożliwiający zrozumienie ich odmienności. Przy czym muszę zaznaczyć, iż nie należy inności czy odrębności nigdy rozpatrywać w kategoriach lepszy – gorszy.

Zanim zacznę przedstawiać swój punkt widzenia, muszę nieco napisać o sobie. Nie uczyłem się nigdy w szkole specjalnej, nie znam też języka migowego. Z tego względu czuję się osobą raczej z zewnątrz. Jednakże uczyłem się w szkole podstawowej w klasie integracyjnej wraz trzema innymi osobami niedosłyszącymi. Tak, byliśmy inni od naszych słyszących rówieśników. Co oczywiście wyjaśniają odmienne doświadczenia i wyzwania, przed jakimi stawaliśmy w dotychczasowym życiu, więc nie mogło być inaczej. Dzieci są tylko dziećmi, każdą odmienność traktują delikatnie mówiąc nieufnie lub co najmniej z dystansem. Ja potrzebowałem około pół roku by przekonać do siebie moich słyszących rówieśników. Akceptacja przyszła wraz z okryciem, że różnica między nami nie jest aż tak wielka jak mogłoby się to na pierwszy rzut oka wydawać. Mieliśmy w końcu wiele wspólnych zainteresowań. Lubiliśmy te same rzeczy, takie jak: klocki lego, bajki Disneya czy bieganie z krzykiem po szkolnych korytarzach. A podobieństwa się przyciągają.

W mojej opinii pewna obcość środowiska osób głuchych wynika z tego, że dla pozostałych są wielką niewiadomą, czymś nieznanym. Ale to samo można powiedzieć o wielu ludziach, których mijamy na ulicy. Są dla nas kimś obcym, ponieważ nie znamy ich życiorysu, zainteresowań czy światopoglądu. Wraz z poznaniem konkretnej osoby przychodzi traktowanie jej jako osoby, nie zaś jedynie, jako przedstawiciela homo sapiens. Prowadzi to do wniosku, iż oczywistym sposobem na przełamywanie lodów, jest integracja.

<