BIULETYN INFORMACYJNY OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH
Katarzyna Wysokińska w plenerze pośród kwiatów, przy gałązce kwitnących bordowych róż.

Katarzyna Wysokińska: Ikony skradły moje serce

Od najmłodszych lat towarzyszy jej sztuka, a dziś szczególne miejsce w jej twórczości zajmuje pisanie ikon. Katarzyna Wysokińska opowiada o artystycznych tradycjach swojej rodziny, pierwszych próbach malarskich i cierpliwości potrzebnej przy tworzeniu ikon.

Od czterech lat Jestem uczestniczką Warsztatu Terapii Zajęciowej. Obecnie jestem w pracowni gospodarstwa domowego, gdzie uczę się przygotowywania i podawania prostych potraw, nakrywania do stołu oraz obsługi sprzętów gospodarstwa domowego, takich jak ekspres do kawy, zmywarka czy pralka. W wolnych chwilach wykonuję również prace plastyczne i dekoracje na potrzeby pracowni.

Ukończyłam technikum żywienia i gospodarstwa domowego, ale nie wiążę z tym swojej przyszłości. Moja przygoda ze sztuką zaczęła się znacznie wcześniej. Malować zaczęłam już w szkole podstawowej. Pamiętam, jak nauczyciele nie wierzyli, że to ja jestem autorką swoich prac. Podejrzewali nawet, że pomagają mi rodzice. To właśnie oni jako pierwsi zauważyli we mnie talent do malowania i zachęcali mnie, żebym rozwijała swoje zainteresowania. Kiedy byłam w gimnazjum, rodzice zabrali mnie na plener artystyczny. Malowałam wtedy pastelami kwiaty. Trochę mi pomagali i podpowiadali, ale był to dla mnie ważny moment, bo mogłam spróbować malowania w zupełnie inny sposób. Nie wiedziałam od początku, że będę zajmowała się sztuką i nigdy nie żałowałam, że nie poszłam do szkoły plastycznej. Z czasem jednak malowanie stało się bardzo ważną częścią mojego życia.

Dorastałam wśród sztuki

Wychowałam się w rodzinie, w której malowanie było czymś naturalnym. Moi rodzice ukończyli szkołę plastyczną, a moja siostra również poszła w ich ślady i wybrała artystyczną drogę. W naszym domu zawsze było dużo obrazów. Są tam prace moich rodziców, siostry i moje, a także obrazy znajomych. W pracowni tych obrazów jest jeszcze więcej. Od dzieciństwa pamiętam, jak rodzice zajmowali się sztuką i często o niej rozmawiali. Jako dziecko przede wszystkim bawiłam się z rodzeństwem, ale bardzo lubiłam również obserwować, jak maluje moja siostra. Obecnie moja siostra przede wszystkim prowadzi prace konserwatorskie w różnych miejscach na terenie całej Polski, ale także w wolnych chwilach maluje piękne obrazy. Jest w trakcie malowania portretów rodziny króla Stanisława Leszczyńskiego.

Pierwsze ikony

Po ukończeniu technikum zaczęłam uczyć się pisania ikon. To mama zachęcała mnie do spróbowania tej techniki. Na początku było trudno. Uczyłam się tradycyjnego sposobu pisania, wykorzystując farby w proszku rozrabiane na żółtku z dodatkiem octu winnego. Taką techniką ikony pisze moja mama, jest to jednak sposób bardziej pracochłonny, dlatego z czasem zaczęłam pisać ikony farbami tempera. Pierwszą ikoną, którą namalowałam, był Jezus Chrystus Pantokrator. Podarowałam ją swojemu ojcu chrzestnemu. Bardzo się ucieszył i wzruszył z takiego prezentu. Dla mnie również było to bardzo ważne przeżycie, bo zobaczyłam, że praca, w którą włożyłam swój czas i serce, może sprawić komuś prawdziwą radość. Ikony, które maluję, przeznaczyłam dla rodziny lub na sprzedaż. Lubię również obdarowywać nimi osoby, które są dla mnie ważne. O tym, że zajmuję się pisaniem ikonografii, ludzie dowiadują się najczęściej pocztą pantoflową. Ktoś zobaczy moją pracę, opowie o niej komuś innemu i w ten sposób trafiają do mnie kolejne osoby zainteresowane ikonami.

Od ciemności do światła

Pisanie ikon wymaga przede wszystkim cierpliwości, dokładności i skupienia. Podczas pracy potrzebuję ciszy i spokoju, ponieważ traktuję malowanie również jako coś duchowego. Ikony pisze się „od ciemności do światła”. Zaczynamy od najciemniejszych kolorów, które stopniowo przechodzą w coraz jaśniejsze. Dzięki temu obraz powoli nabiera głębi i charakteru. Samo pisanie jest jednak tylko jednym z etapów całego procesu. Zanim wezmę do ręki pędzel, trzeba odpowiednio przygotować drewnianą deskę. W naszej rodzinie przygotowujemy je samodzielnie, chociaż można kupić gotowe deski do pisania ikon, co znacznie skraca czas pracy. Na deskę nakłada się płótno, a następnie kilka warstw specjalnego gruntu przygotowanego na bazie kleju króliczego. Każdą warstwę trzeba dokładnie wysuszyć i wygładzić. Powierzchnię wielokrotnie się szlifuje, używając coraz drobniejszego papieru ściernego, aż stanie się odpowiednio gładka. Dopiero wtedy można przenieść na deskę wybrany wzór. Zaznacza się poszczególne elementy kompozycji i delikatnie wyżłabia miejsca przeznaczone między innymi na aureolę i napisy. Dopiero po wykonaniu tych wszystkich przygotowań można rozpocząć właściwe pisanie. Trudno dokładnie określić, ile czasu zajmuje wykonanie jednej ikony, ponieważ jest to długotrwały proces i zależy od wielu czynników. Od przygotowania deski do pełnego ukończenia pracy może minąć nawet miesiąc. Najtrudniejsze jest dla mnie złocenie. Trzeba być wtedy bardzo dokładnym i cierpliwym. Nakłada się cienkie płatki szlagmetalu, a każdy etap wymaga dużo skupienia. Na końcu ikonę odpowiednio się zabezpiecza. Największą satysfakcję czuję jednak wtedy, kiedy ikona jest już ukończona. Patrzę wtedy na gotowa pracę i wiem, że wszystkie godziny poświęcone na jej wykonanie miały sens. Podczas malowania lubię, kiedy moja mama mnie nadzoruje i może udzielić mi wskazówek. Jej doświadczenie bardzo mi pomaga.

Ikona, z której jestem szczególnie dumna

Moją ulubioną ikoną jest „Powrót Syna Marnotrawnego”. Namalowałam ją ostatnio i jestem z niej naprawdę dumna. Pracowałam nad nią w wolnych chwilach przez około dwa–trzy miesiące. Nie jest przeznaczona na sprzedaż – zostanie w moim rodzinnym domu. Ta ikona jest dla mnie szczególna również dlatego, że jej malowanie wymagało dużo cierpliwości i czasu. Każdy etap wymagał ode mnie skupienia i dokładności, dlatego pracowałam nad nią spokojnie, krok po kroku. Efekt końcowy jest wynikiem wielu godzin pracy.

Ikony skradły moje serce

Oprócz ikon maluję również farbami akrylowymi. Najczęściej są to pejzaże i martwe natury. Sięgam także po farby akwarelowe, którymi wykonuję między innymi kartki świąteczne. Lubię różne techniki, ale to właśnie pisanie ikon sprawia mi najwięcej przyjemności. Mogę śmiało powiedzieć, że ikony skradły moje serce. Lubię w nich to, że wymagają cierpliwości i skupienia. Kiedy zaczynam pracę, potrzebuję ciszy. Mogę wtedy na chwilę oderwać się od codzienności i całkowicie skupić na tym, co robię. Każdy kolejny etap przybliża mnie do ukończenia pracy, a największą radość daje mi moment, kiedy mogę zobaczyć gotową ikonę.

Haft – kolejna pasja

W Warsztacie Terapii Zajęciowej nauczyłam się również haftować. Tę technikę pokazała mi instruktorka. Zainteresowało mnie to, że za pomocą igły i nici można stworzyć ciekawe i efektowne prace. Na początku najtrudniejsze były dla mnie węzełki, czyli supełki francuskie. Jednocześnie właśnie one wydawały mi się najbardziej efektowne. Początkowo nie wychodziły mi tak, jak chciałam, dlatego ćwiczyłam również w domu. Kiedy w końcu udało mi się je opanować, poczułam ogromną radość. Najchętniej wyszywam motywy kwiatów i motyle. Dużym sentymentem darzę również wyszyte owieczki. Cieszę się, że w WTZ mogę poznawać nowe techniki i rozwijać swoje zainteresowania. Dzięki temu odkryłam, że nawet jeśli czegoś na początku nie potrafię, cierpliwością i ćwiczeniami mogę dojść do celu.

Co jeszcze przede mną?

Nie wiem jeszcze, czego chciałabym nauczyć się w przyszłości. Wiem jednak, że chciałabym nadal malować i rozwijać swoje umiejętności. Mam jeszcze wiele pomysłów i chciałabym próbować kolejnych rzeczy. Lubię to, że dzięki malowaniu mogę tworzyć coś własnego i dzielić się tym z innymi. Każda nowa praca jest dla mnie okazją do nauki, ćwiczenia cierpliwości i odkrywania czegoś nowego. Chciałabym nadal rozwijać swoje pasje, uczyć się nowych rzeczy i tworzyć kolejne prace. Wiem, że kiedy wkłada się w coś cierpliwość, czas i serce, efekt końcowy daje prawdziwą satysfakcję.

Galeria zdjęć

Tekst: Katarzyna Wysokińska

Foto z archiwum prywatnego Katarzyny Wysokińskiej oraz zasobów Warsztatu Terapii Zajęciowej

Materiał powstał w ramach projektu „Wzmacniamy aktywność” 
realizowanego w okresie 01.01.2025 r. – 29.02.2028 r.
przez Lubelskie Forum Organizacji Osób Niepełnosprawnych – Sejmik Wojewódzki

Zadanie publiczne jest dofinansowane ze środków PFRON 

UWAGA: Pobieranie, kopiowanie i jakiekolwiek inne wykorzystanie treści dostępnych w powyższym materiale wymaga pisemnej zgody LFOON – SW będącego właścicielem serwisu www.niepelnosprawnilublin.pl.

Facebook