Co dzieje się z naszym poczuciem tożsamości, gdy ciało przestaje funkcjonować tak jak wcześniej? Jak przeżywamy zależność od innych i dlaczego bywa ona tak trudna? Odwołując się do psychoanalizy i wieloletniej praktyki psychoterapeutycznej, autorka pokazuje, że niepełnosprawność nie oddziela ludzi od siebie, lecz odsłania to, co jest wspólne dla wszystkich – potrzebę godności, relacji i zachowania własnej podmiotowości.
Praca w Lubelskim Forum Organizacji Osób Niepełnosprawnych była moją pierwszą pracą zawodową po ukończeniu studiów psychologicznych. To właśnie tam jako młoda psycholog, stawiałam pierwsze kroki w zawodzie. Choć na przestrzeni lat moja ścieżka zawodowa prowadziła mnie również w inne miejsca, z różnymi przerwami pozostaję związana z Forum do dziś. Patrząc z perspektywy czasu, dostrzegam, jak bardzo doświadczenie to ukształtowało mnie – nie tylko jako psychologa i psychoterapeutkę, lecz także jako człowieka. Przez lata obserwowałam zmiany zachodzące zarówno w sposobie myślenia o niepełnosprawności, jak i w samym języku. Jeszcze kilkanaście lat temu powszechnie używano określenia „osoba niepełnosprawna”, które w pewnym sensie definiowało człowieka przez pryzmat jego ograniczeń. Z czasem coraz częściej zaczęto mówić o „osobie z niepełnosprawnością”, podkreślając, że niepełnosprawność jest jedynie jednym z aspektów życia człowieka, a nie jego istotą. Ta pozornie niewielka zmiana językowa odzwierciedlała głęboką przemianę społeczną – przejście od postrzegania niepełnosprawności jako cechy definiującej osobę do uznania jej podmiotowości, godności i prawa do samostanowienia. Jednocześnie zacierały się również granice we mnie samej. Rozpoczynając pracę, miałam – jak wielu młodych psychologów – poczucie, że istnieje wyraźna granica pomiędzy „mną”, osobą sprawną, a „nimi”, osobami z niepełnosprawnością. Z biegiem lat zaczęłam rozumieć, że granica ta jest w dużej mierze iluzją. Własne doświadczenia życia, straty, choroby, przemijanie i świadomość ograniczeń pokazały mi, że sprawność nie jest cechą trwałą, lecz etapem życia. Coraz mniej myślałam kategoriami „my” i „oni”, a coraz bardziej kategorią wspólnego ludzkiego doświadczenia. Coraz wyraźniej dostrzegałam, że granica pomiędzy sprawnością a niepełnosprawnością nie jest stała ani jednoznaczna. Wraz z wiekiem i kolejnymi doświadczeniami życia staje się ona coraz bardziej płynna. Każdy człowiek doświadcza kruchości własnego ciała i psychiki, a pełna sprawność okazuje się raczej etapem niż trwałym stanem.
Praca w Lubelskim Forum Organizacji Osób Niepełnosprawnych nauczyła mnie patrzeć na człowieka przede wszystkim przez pryzmat jego podmiotowości. Spotkałam tam wielu niezwykłych ludzi – klientów, którzy pomimo licznych ograniczeń z determinacją walczyli o swoją niezależność, miejsce w społeczeństwie i prawo do samodzielnego decydowania o własnym życiu. Spotkałam również rodziców, zwłaszcza matki, które z ogromnym oddaniem każdego dnia walczyły o godność i przyszłość swoich dzieci, oraz profesjonalistów wykonujących swoją pracę z autentyczną pasją i zaangażowaniem. To doświadczenie ukształtowało moją wrażliwość na ludzką kruchość oraz przekonanie, że wartość człowieka nigdy nie może być mierzona stopniem jego sprawności. Przede wszystkim nauczyło mnie pokory wobec życia i szacunku dla różnorodnych sposobów przeżywania świata.
Na zakończenie tego osobistego wstępu pragnę wyrazić szczególną wdzięczność Pani Alicji Jankiewicz, która przez wszystkie lata pozostawała dla mnie mentorką. Jej zaufanie, wsparcie i wiara w moje kompetencje były dla mnie nieocenionym źródłem odwagi i motywacji do dalszego rozwoju zawodowego. Ten tekst jest również wyrazem wdzięczności wszystkim osobom, które miałam zaszczyt poznać dzięki pracy w Lubelskim Forum Organizacji Osób Niepełnosprawnych.
Zależność a autonomia
Spotkanie z niepełnosprawnością konfrontuje nas z iluzją trwałej autonomii i kontroli nad własnym ciałem. W tym sensie osoby z niepełnosprawnością ucieleśniają prawdę o ludzkiej egzystencji, którą kultura młodości i sprawności usiłuje często odsunąć od świadomości. Starzenie się przypomina, że zależność od innych nie jest odstępstwem od normy, lecz jednym z podstawowych wymiarów życia. Wraz z wiekiem granica między „nami” a „nimi”, między sprawnością a niepełnosprawnością, staje się coraz mniej wyraźna, odsłaniając wspólnotę losu opartą na doświadczeniu kruchości i przemijania. Jednym z najtrudniejszych aspektów życia z niepełnosprawnością jest doświadczenie zależności od innych osób. W kulturach promujących samowystarczalność zależność bywa przeżywana jako upokarzająca lub naruszająca poczucie własnej wartości. Psychoanaliza przypomina jednak, że zależność nie jest wyjątkiem, lecz podstawowym wymiarem ludzkiego życia. Każdy człowiek rozpoczyna życie w całkowitej zależności od innych i przez całe życie pozostaje uwikłany w sieć wzajemnych potrzeb. Niepełnosprawność może uwidaczniać tę prawdę w sposób szczególnie intensywny. Trudność pojawia się wtedy, gdy konieczność korzystania z pomocy uruchamia dawne lęki związane z bezradnością, odrzuceniem lub utratą kontroli. W pracy terapeutycznej często okazuje się, że cierpienie wynika nie tylko z ograniczeń funkcjonalnych, ale również z nieświadomych znaczeń przypisywanych zależności. Donald Winnicott zwracał uwagę, że dojrzałość nie polega na osiągnięciu pełnej niezależności, lecz na zdolności do pozostawania w dojrzałej zależności od innych. W tym sensie niepełnosprawność nie tworzy zależności, lecz uwidacznia coś, co dotyczy każdego człowieka.
Społeczne lustro
Doświadczenie niepełnosprawności jest kształtowane również przez reakcje otoczenia. Spojrzenia pełne litości, unikanie kontaktu, nadmierna opiekuńczość lub przeciwnie – oczekiwanie heroicznego radzenia sobie – wpływają na sposób przeżywania siebie. Psychoanaliza zwraca uwagę, że osoby z niepełnosprawnością często stają się nośnikami społecznych lęków związanych z kruchością, chorobą i śmiertelnością. Spotkanie z niepełnosprawnością przypomina innym ludziom o własnej podatności na utratę zdrowia i sprawności. Z tego powodu reakcje społeczne bywają obciążone nieświadomymi mechanizmami obronnymi. Osoba z niepełnosprawnością może doświadczać sytuacji, w których jest postrzegana nie jako pełny podmiot, lecz jako symbol cierpienia lub obiekt opieki. Takie doświadczenia utrudniają rozwijanie autentycznego poczucia własnej wartości. Ciało stanowi podstawę naszego kontaktu ze światem. Psychoanalitycy podkreślają, że obraz własnego ciała jest tworzony nie tylko przez rzeczywisty wygląd czy sprawność, ale również przez emocjonalne doświadczenia bycia widzianym, dotykanym i rozumianym przez opiekunów. Niepełnosprawność, szczególnie nabyta, może zachwiać tym obrazem. Osoba staje wobec konieczności ponownego zdefiniowania siebie. Pojawia się pytanie: „Kim jestem, jeśli moje ciało nie funkcjonuje tak jak wcześniej?” W tym sensie niepełnosprawność bywa doświadczeniem naruszającym ciągłość tożsamości. Wielokrotnie obserwowałam, że największym cierpieniem moich pacjentów nie była sama niepełnosprawność, lecz sposób, w jaki zaczynali patrzeć na siebie oczami innych.
Ciało w psychoanalizie
W psychoanalizie ciało nigdy nie jest jedynie biologicznym organizmem. Jest przestrzenią, w której spotykają się doświadczenia somatyczne, emocjonalne i relacyjne. Już Zygmunt Freud zwracał uwagę, że ego jest przede wszystkim „ego cielesnym” co oznacza, że poczucie własnej tożsamości rozwija się w ścisłym związku z doświadczeniem własnego ciała. To poprzez ciało dziecko poznaje świat, doświadcza przyjemności i frustracji oraz buduje pierwsze reprezentacje siebie i innych. Rozwój psychiczny nie przebiega zatem obok ciała, lecz jest z nim nierozerwalnie związany. Pierwsze doświadczenia dotyku, noszenia, karmienia i uspokajania tworzą fundament poczucia bezpieczeństwa oraz zaufania do świata. Donald Winnicott podkreślał, że dopiero dzięki relacji z „wystarczająco dobrą matką” dziecko stopniowo zaczyna doświadczać swojego ciała jako miejsca, które może zamieszkiwać. W bezpiecznej relacji psychika i ciało integrują się, tworząc poczucie ciągłości istnienia. Didier Anzieu rozwinął tę myśl, opisując koncepcję „Ja-skóry” (Moi-peau). Według niego skóra staje się pierwszą psychiczną granicą człowieka – doświadczeniem oddzielającym „ja” od świata zewnętrznego. Dzięki doświadczeniu bycia trzymanym, dotykanym i chronionym człowiek rozwija poczucie wewnętrznej spójności. Gdy ciało ulega uszkodzeniu lub znaczącej zmianie, zachwianiu może ulec nie tylko jego funkcjonowanie biologiczne, lecz także sposób przeżywania własnej tożsamości i granic psychicznych. Z tej perspektywy niepełnosprawność nie oznacza wyłącznie ograniczenia funkcjonalnego. Może prowadzić do głębokiej zmiany obrazu własnego ciała oraz sposobu przeżywania siebie. Szczególnie w przypadku niepełnosprawności nabytej osoba staje przed koniecznością zintegrowania nowego doświadczenia z dotychczasową historią życia. Ciało, które wcześniej pozostawało niemal niezauważalne, nagle staje się przedmiotem nieustannej uwagi, bólu, rehabilitacji czy spojrzeń innych ludzi. Pojawia się pytanie nie tylko: „Co mogę zrobić?”, ale przede wszystkim: „Kim jestem w swoim nowym ciele?”. W praktyce psychoterapeutycznej można zauważyć, że cierpienie pacjentów często nie wynika wyłącznie z utraty sprawności. Równie bolesna okazuje się utrata dotychczasowego obrazu siebie oraz poczucia ciągłości własnej historii. Psychoterapia staje się wówczas miejscem odbudowy relacji z własnym ciałem – nie poprzez zaprzeczanie jego ograniczeniom, lecz poprzez stopniowe odzyskiwanie możliwości przeżywania go jako części siebie, a nie wyłącznie źródła cierpienia czy deficytu. Współczesna psychoanaliza podkreśla, że ciało nie jest jedynie obiektem leczenia, lecz podstawowym wymiarem ludzkiej podmiotowości. To ono umożliwia pozostawanie w relacji z innymi, przeżywanie emocji i doświadczanie świata. Dlatego praca terapeutyczna z osobą z niepełnosprawnością nie może ograniczać się do redukcji objawów psychicznych. Obejmuje również towarzyszenie pacjentowi w budowaniu nowej, bardziej zintegrowanej relacji z własnym ciałem i z samym sobą.
Żałoba po utraconym obrazie siebie
Jednym z najważniejszych procesów psychicznych towarzyszących doświadczeniu niepełnosprawności jest proces żałoby. W psychoanalizie żałoba nie odnosi się wyłącznie do śmierci bliskiej osoby, lecz do każdej znaczącej utraty, która narusza dotychczasową organizację psychiki. Zygmunt Freud w eseju Żałoba i melancholia opisywał ją jako stopniowe wycofywanie emocjonalnego przywiązania do utraconego obiektu. W przypadku niepełnosprawności utraconym „obiektem” może być nie tylko sprawność fizyczna, lecz także wcześniejszy obraz siebie, poczucie bezpieczeństwa, plany życiowe czy przekonanie o własnej niezależności. Proces ten rzadko przebiega linearnie. W praktyce psychoterapeutycznej można obserwować naprzemienne pojawianie się zaprzeczania, złości, rozpaczy, nadziei i chwilowego pogodzenia się z nową sytuacją. Często osoby z niepełnosprawnością nie opłakują jedynie utraconych funkcji organizmu, ale przede wszystkim utratę własnej tożsamości. Pytanie „Kim jestem teraz?” staje się jednym z najtrudniejszych pytań, z jakimi muszą się zmierzyć. Szczególnie wyraźnie widoczne jest to u osób, które nabyły niepełnosprawność w wyniku choroby lub wypadku. Dotychczasowe doświadczenie własnego ciała zostaje gwałtownie przerwane. Ciało, które przez lata było niemal „przezroczyste”, umożliwiając spontaniczne funkcjonowanie, nagle zaczyna nieustannie przypominać o swoich ograniczeniach. Z perspektywy psychoanalitycznej oznacza to konieczność odbudowania relacji z własnym ciałem oraz stworzenia nowej narracji o sobie. Donald Winnicott pisał, że zdrowy rozwój psychiczny prowadzi do poczucia ciągłości istnienia. Niepełnosprawność może tę ciągłość naruszać. Zadaniem psychoterapii nie jest przywrócenie dawnego obrazu siebie – często jest to niemożliwe – lecz stworzenie przestrzeni, w której człowiek może stopniowo zintegrować nowe doświadczenie z własną historią życia. Oznacza to możliwość powiedzenia: „Jestem tą samą osobą, choć moje ciało i możliwości uległy zmianie”. W mojej pracy wielokrotnie obserwowałam, że najtrudniejszym doświadczeniem nie była sama utrata sprawności, lecz poczucie, że utraciło się prawo do bycia postrzeganym jako pełnowartościowy człowiek. Wielu pacjentów opisywało moment, w którym zaczynali patrzeć na siebie oczami otoczenia – jako na osoby wymagające pomocy, mniej kompetentne czy mniej atrakcyjne. Psychoterapia stawała się wówczas procesem odzyskiwania własnego spojrzenia na siebie oraz odbudowywania podmiotowości niezależnie od stopnia sprawności. Przeżycie żałoby nie oznacza zapomnienia o stracie ani rezygnacji z bólu. Oznacza raczej możliwość nadania doświadczeniu nowego znaczenia i odzyskania zdolności do angażowania się w życie. W tym sensie proces żałoby nie kończy się całkowitym „pogodzeniem się” z niepełnosprawnością, lecz prowadzi do stopniowego tworzenia nowej tożsamości, która obejmuje zarówno ograniczenia, jak i zachowane możliwości człowieka.
Przeniesienie i przeciwprzeniesienie w pracy psychoterapeutycznej z osobami z niepełnosprawnością
Relacja terapeutyczna z osobą z niepełnosprawnością uruchamia wiele procesów psychicznych zarówno po stronie pacjenta, jak i terapeuty. Psychoanaliza opisuje je poprzez zjawiska przeniesienia i przeciwprzeniesienia. Pacjent wnosi do relacji terapeutycznej swoje wcześniejsze doświadczenia bycia zależnym, odrzucanym, nadmiernie chronionym lub traktowanym przedmiotowo. Terapeuta natomiast może doświadczać własnych emocjonalnych reakcji, które – jeśli pozostaną nieuświadomione – mogą wpływać na przebieg terapii. W pracy z osobami z niepełnosprawnością szczególnie łatwo pojawia się pokusa wejścia w rolę wybawcy, opiekuna lub osoby, która „wie lepiej”. Z pozoru postawa ta wydaje się wyrazem empatii i troski, jednak w rzeczywistości może nieświadomie wzmacniać zależność pacjenta i utrwalać przekonanie, że sam nie jest zdolny do podejmowania decyzji dotyczących własnego życia. Psychoanaliza przypomina, że prawdziwa pomoc nie polega na wyręczaniu, lecz na tworzeniu przestrzeni, w której człowiek może odzyskiwać sprawstwo oraz możliwość samodzielnego myślenia o sobie. Jednocześnie terapeuta może doświadczać własnej bezradności wobec cierpienia pacjenta. Spotkanie z niepełnosprawnością konfrontuje bowiem nie tylko pacjenta, ale również specjalistę z pytaniami o kruchość ludzkiego ciała, przemijanie oraz granice wpływu. Wymaga to stałej refleksji nad własnymi reakcjami emocjonalnymi oraz korzystania z superwizji, która pozwala odróżnić potrzeby pacjenta od własnych nieświadomych impulsów terapeuty. W mojej praktyce wielokrotnie przekonywałam się, że najważniejszym elementem terapii nie jest koncentracja na niepełnosprawności, lecz na osobie. Momentem przełomowym bywa chwila, w której pacjent przestaje być postrzegany przede wszystkim przez pryzmat diagnozy czy ograniczeń, a zaczyna doświadczać siebie jako człowieka posiadającego własne pragnienia, konflikty, zasoby i historię życia. Dopiero wtedy możliwe staje się budowanie relacji terapeutycznej opartej na autentycznym spotkaniu dwóch podmiotów.
Grupa jako przestrzeń odbudowy podmiotowości
Szczególne znaczenie w pracy z osobami z niepełnosprawnością może mieć doświadczenie grupy. W ujęciu analizy grupowej grupa nie jest jedynie zbiorem osób uczestniczących we wspólnych zajęciach. Stanowi żywy organizm psychiczny, w którym ujawniają się wzorce relacyjne obecne również poza terapią. Dla wielu osób z niepełnosprawnością grupa staje się pierwszym miejscem, w którym mogą doświadczać siebie nie jako „pacjenta” czy „osoby wymagającej pomocy”, lecz jako pełnoprawnego uczestnika relacji. W bezpiecznej atmosferze możliwe staje się przeżywanie zarówno własnych ograniczeń, jak i kompetencji, dzielenie się doświadczeniami oraz odkrywanie podobieństw z innymi ludźmi. W procesie grupowym często ujawniają się lęki przed oceną, odrzuceniem czy byciem postrzeganym wyłącznie przez pryzmat niepełnosprawności. Jednocześnie grupa stwarza możliwość korektywnego doświadczenia relacyjnego. Uczestnicy stopniowo odkrywają, że mogą być słuchani, rozumiani i akceptowani nie pomimo swojej niepełnosprawności, lecz jako osoby posiadające niepowtarzalną historię życia. Z perspektywy analizy grupowej niezwykle istotne jest również to, że grupa osłabia poczucie izolacji. Cierpienie przestaje być doświadczeniem przeżywanym w samotności i może zostać symbolicznie podzielone z innymi. Dzięki temu łatwiejsze staje się nadawanie znaczenia własnym przeżyciom oraz odbudowywanie poczucia przynależności. Patrząc z perspektywy wielu lat pracy, coraz wyraźniej dostrzegam, że jednym z najważniejszych zadań psychoterapii – zarówno indywidualnej, jak i grupowej – nie jest zwiększanie sprawności człowieka, lecz wzmacnianie jego podmiotowości. Podmiotowość oznacza możliwość przeżywania siebie jako autora własnego życia, nawet wtedy, gdy życie stawia przed nami ograniczenia, na które nie mamy wpływu. W tym sensie psychoterapia nie usuwa cierpienia, ale pomaga odzyskać zdolność do życia z nim, bez utraty godności, sprawstwa i poczucia własnej wartości.
Możliwość rozwoju psychicznego
Psychoanaliza nie idealizuje cierpienia. Niepełnosprawność nie jest „darem” ani konieczną drogą do duchowego wzrostu. Jednocześnie doświadczenie ograniczenia może prowadzić do pogłębionego kontaktu z własnym światem wewnętrznym. Wiele osób opisuje proces odkrywania nowych źródeł sensu, bardziej autentycznych relacji czy większej świadomości własnych potrzeb. Rozwój ten nie wynika z samej niepełnosprawności, lecz z psychicznej pracy wykonywanej wobec doświadczenia straty i ograniczenia. Psychoanalityczne rozumienie zdrowia psychicznego nie opiera się na sprawności czy sukcesie. Kluczowa staje się zdolność do tworzenia znaczeń, budowania relacji oraz zachowania poczucia podmiotowości mimo nieuniknionych ograniczeń.
Zakończenie
Życie z niepełnosprawnością stanowi wielowymiarowe doświadczenie psychiczne, które dotyka najgłębszych wymiarów ludzkiej egzystencji: relacji z własnym ciałem, zależności od innych, poczucia wartości i tożsamości. Psychoanaliza pokazuje, że najważniejszym zadaniem nie jest wyeliminowanie cierpienia, lecz stworzenie przestrzeni, w której może ono zostać pomyślane, przeżyte i włączone do historii życia. Osoba z niepełnosprawnością nie jest wyłącznie nosicielem deficytu. Jest podmiotem posiadającym własne pragnienia, konflikty, możliwości rozwoju i niepowtarzalną historię.
Bibliografia
- Anzieu, D. (1989). The Skin Ego. Yale University Press.
- Bion, W. R. (1962). Learning from Experience. Heinemann.
- Freud, S. (1917). Mourning and Melancholia. Standard Edition, Vol. 14.
- Freud, S. (1923). Ego i Id.
- Joy Schaverien (1994). Boarding School Syndrome oraz późniejsze prace o obrazie ciała i psychoterapii.
- Klein, M. (1940). Mourning and Its Relation to Manic-Depressive States. International Journal of Psychoanalysis, 21.
- Thomas Ogden (1989). The Primitive Edge of Experience.
- Winnicott, D. W. (1965). The Maturational Processes and the Facilitating Environment. Hogarth Press.
Tekst: Małgorzata Ziętek
Małgorzata Ziętek – psycholog, psychoterapeutka analityczna, analityczka grupowa w trakcie certyfikacji, doradczyni zawodowa. Absolwentka Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II oraz Instytutu Analizy Grupowej „Rasztów”. Obecnie uczestniczy w zaawansowanym szkoleniu prowadzącym do uzyskania certyfikatu analityka grupowego w Heidelbergu. Od 2006 roku związana z Lubelskim Forum Organizacji Osób Niepełnosprawnych. W swojej dotychczasowej pracy zawodowej współpracowała m.in. z Akademią Marynarki Wojennej, przez wiele lat pracowała w Poradni Zdrowia Psychicznego oraz prowadzi własną praktykę psychoterapeutyczną. Obecnie pracuje w klinice psychosomatycznej w Zurychu, prowadząc psychoterapię osób dorosłych w środowisku wielokulturowym. Jej zainteresowania zawodowe koncentrują się wokół psychoanalizy, analizy grupowej, psychoterapii osób z doświadczeniem traumy oraz psychologicznych aspektów niepełnosprawności, podmiotowości i relacji.
Materiał powstał w ramach projektu „Wzmacniamy aktywność”
realizowanego w okresie 01.01.2025 r. – 29.02.2028 r.
przez Lubelskie Forum Organizacji Osób Niepełnosprawnych – Sejmik Wojewódzki


Zadanie publiczne jest dofinansowane ze środków PFRON
UWAGA: Pobieranie, kopiowanie i jakiekolwiek inne wykorzystanie treści dostępnych w powyższym materiale wymaga pisemnej zgody LFOON – SW będącego właścicielem serwisu www.niepelnosprawnilublin.pl.
