BIULETYN INFORMACYJNY OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH
Danuta Gołębiowska, autorka artykułu pt. "Porównanie systemów nauczania uczniów niewidomych w Polsce i Stanach Zjednoczonych na podstawie moich doświadczeń"

Porównanie systemów nauczania uczniów niewidomych w Polsce i Stanach Zjednoczonych na podstawie moich doświadczeń

Od wychowania niewidomej córki, przez wieloletnią pracę tyflopedagoga i nauczycielki alfabetu Braille’a, po działalność społeczną na rzecz dzieci z niepełnosprawnością wzroku – autorka dzieli się doświadczeniami, które ukształtowały jej zawodową drogę. W artykule zestawia polski i amerykański model edukacji uczniów niewidomych, pokazuje, jak wiele zmieniło się na przestrzeni lat, oraz wskazuje rozwiązania, które mogą być inspiracją dla rozwoju edukacji włączającej.

Nazywam się Danuta Gołębiowska. Jestem tyflopedagogiem, nauczycielką alfabetu Braille’a, emerytowaną nauczycielką oraz działaczką społeczną od wielu lat zaangażowaną w działania na rzecz dzieci niewidomych i słabowidzących w Lublinie. Moja droga zawodowa i społeczna rozpoczęła się od doświadczeń związanych z wychowaniem niewidomej córki a potem wnuka. Życie sprawiło, że zainteresowałam się problematyką niepełnosprawności wzrokowej, poświęciłam jej całe swoje życie zawodowe i prywatne.

W ciągu lat pracy obserwowałam rozwój edukacji dzieci niewidomych w Polsce. Widziałam zarówno ogromne trudności, z którymi musieli mierzyć się rodzice, nauczyciele i sami uczniowie, jak również stopniowe zmiany prowadzące do poprawy sytuacji. Podczas leczenia wzroku mojego wnuka w Nowym Jorku, miałam także okazję zapoznać się z funkcjonowaniem amerykańskiego modelu edukacji uczniów niewidomych. Wiele stosowanych tam rozwiązań zrobiło na mnie wrażenie, ponieważ odpowiadały na problemy, które spotykałam w swojej pracy.

W niniejszym artykule chciałabym przedstawić własne doświadczenia związane z edukacją dzieci niewidomych w Polsce oraz porównać je z rozwiązaniami stosowanymi w Stanach Zjednoczonych. Takie porównanie może być inspiracją do dalszego rozwoju systemu edukacji oraz poprawy jakości życia osób niewidomych.

Moja droga do tyflopedagogiki

Wszystko zaczęło się od narodzin mojej córki Katarzyny. Zdiagnozowano u niej siatkówczaka, czyli złośliwy nowotwór oka. W tamtym czasie możliwości leczenia były ograniczone. Aby ratować życie, lekarze musieli jej usunąć oczy. W ten sposób zostałam mamą niewidomego dziecka.

Był to dla mnie cios, zwłaszcza, że córka urodziła się w czasie stanu wojennego, gdzie reglamentowano żywność dla dzieci jak mleko w proszku czy inne odżywki, a także ubranka, pieluszki, środki higieniczne. Codzienność była wypełniona poszukiwaniem sklepów, gdzie rzucili masło, gdzie mydło, papier toaletowy nie wspominając o mięsie czy wędlinach, po które kolejka ustawiała się już w nocy.

Nie wiedziałam, jak wychowywać niewidomą córkę w takich warunkach. Nie znałam osób niewidomych, nie miałam dostępu do specjalistycznej wiedzy ani pomocy. Koleżanki nauczycielki opowiadały mi ludziach niewidomych, którzy pracują, masują, żyją samodzielnie a często przynosiły książki o nauczaniu dzieci niepełnosprawnych. Musiałam uczyć się wszystkiego od podstaw. Starałam się jednak nie skupiać na ograniczeniach, lecz na możliwościach. Pierwsze sukcesy córki jak łatwość mówienia oraz zapamiętywania wierszyków dawały mi niesamowitą motywację do działania. Odpowiadałam na jej pytania, opisywałam szczegółowo jak dana rzecz wygląda, co widać za oknem. Pokazywałam córce świat za pomocą dotyku, węchu, dźwięków i doświadczeń. Pozwalałam jej poznawać otoczenie, rozwijać samodzielność i zdobywać nowe umiejętności. Obserwowałam córkę, jej predyspozycje. Z radością odkryłam, że była uzdolniona muzycznie, zaprowadziłam ją do popołudniowej szkoły muzycznej na przesłuchanie.  Została przyjęta bez problemu, bez pytań, jak odczyta nuty, jak opanuje techniki grania. Byłam zachwycona podejściem nauczycieli tej szkoły. Szkołę muzyczną ukończyła z wyróżnieniem. Grała na pianinie i skrzypcach. Dobra pamięć i wspaniały słuch ułatwiały jej muzyczną edukację.

Gdy zaakceptowałam swoją sytuację, zrozumiałam, że mogę pomagać również innym dzieciom i rodzicom. Uzupełniłam swoją wiedzę, podjęłam studia podyplomowe z tyflopedagogiki na WSPS w Warszawie a następnie rozpoczęłam pracę jako nauczycielka alfabetu Braille’a w ówczesnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym dla Niedowidzących w Lublinie.

Edukacja dzieci niewidomych w Polsce – moje doświadczenia

Gdy rozpoczynałam pracę zawodową na początku lat dziewięćdziesiątych, sytuacja dzieci niewidomych w Polsce była bardzo trudna. Dominowało przekonanie, że dziecko niewidome powinno uczyć się wyłącznie w specjalistycznym ośrodku. Wielu nauczycieli i dyrektorów szkół nie wyobrażało sobie obecności niewidomego ucznia w zwykłej placówce edukacyjnej. Mimo tych oporów zdołałam wywalczyć dla córki możliwość przychodzenia do grupy przedszkolnej 2 razy w tygodniu na tak zwane zajęcia programowe. Warunkiem była obecność moja przy córce, czyli byłam już nie tylko mamą, ale i asystentką niepełnosprawnego dziecka. Spotykałam się z różnymi komentarzami np. „to ślepe dzieci będą teraz przyjmować do przedszkoli?” Jednak dla mnie ważniejsze były opinie rodziców, którzy z zaciekawieniem odnosili się do tego pomysłu. Córka jako elokwentne dziecko szybko zmieniała nastawienie otoczenia do siebie. Kiedyś usłyszałam słowa: „ona nie jest upośledzona umysłowo tylko niewidoma”

Zaskakująca sytuacja miała miejsce, gdy córka zadzwoniła do Radia Lublin, odpowiadając na zadaną zagadkę w dobranocce dla dzieci i pan redaktor w czasie rozmowy zadał je pytanie o kolorach. Córka odpowiedziała: „nie wiem, bo ja nie widzę, ale zapytam mamy”. Radio Lublin usłyszało, że wśród słuchaczy są niewidome dzieci, Zainteresowano się tym i zaproszono Kasię do studia a niedługo potem Telewizja Lublin nagrała o niej program, który często był emitowany.

Takie zainteresowanie mediów lubelskim było mi na rękę, ponieważ ciągle słyszałam opinie, że dziecko niewidome należy wysłać do Lasek, bo nauczyciele nie są gotowi pracować z takim uczniem mimo ukończonych studiów z pedagogiki specjalnej! Dla mnie, jako matki niewidomego dziecka, która chciała uczestniczyć na co dzień w wychowaniu i edukacji dziecka były to bolesne słowa. Dzieci niewidome mają takie same potrzeby emocjonalne jak ich zdrowi rówieśnicy, chcą być w domu z rodzicami a nie w internacie z wychowawcami. Rodzice przecież dawali dziecku poczucie bezpieczeństwa, troskę i miłość. Uczestniczyli w rozwoju swojej pociechy stwarzając wiele możliwości, których nie ma w internatach.

Ogromnym problemem był brak odpowiednich materiałów dydaktycznych. Nie było podręczników brajlowskich, nowoczesnego sprzętu ani pomocy edukacyjnych. Często musiałam tworzyć je samodzielnie. Przepisywałam czytanki w brajlu, wykonywałam ilustracje z plasteliny. Gdy nie dawałam już rady, bo czytanki były coraz dłuższe, wtedy niewidome panie przyszły z pomocą, zachęcając mnie do dalszych działań. „Niech pani walczy o te dzieci, niech się uczą w Lublinie, niech będą z rodziną, my pomożemy”. Zdobywałam więc używane maszyny brajlowskie, organizowałam ich naprawę i poszukiwałam sponsorów gotowych wesprzeć szkołę.

Szczególnie ważne było dla mnie stworzenie warunków do nauki alfabetu Braille’a. Uważałam, że dla dziecka niewidomego brajl jest kluczem do edukacji, jest tym samym, czym dla dziecka widzącego umiejętność czytania i pisania zwykłym pismem. Bez tej umiejętności trudno mówić o pełnej edukacji i samodzielności.

Działalność społeczna na rzecz dzieci niewidomych

Sama praca w szkole mi nie wystarczyła, zaangażowałam się w działalność społeczną. Rodzice potrzebowali wsparcia, wiedzy i wymiany doświadczeń. Wspólnie z innymi rodzicami stworzyliśmy Klub Rodziców Dzieci Niewidomych i Słabowidzących przy Zarządzie Okręgu Polskiego Związku Niewidomych, a później Stowarzyszenie Rodziców i Przyjaciół Dzieci Niewidomych i Słabowidzących „Bliżej Świata”. Organizowaliśmy turnusy rehabilitacyjne, konsultacje specjalistyczne oraz spotkania integracyjne. Otworzyliśmy oddział przedszkolny dla dzieci z inwalidztwem wzroku a kilka lat później stoczyliśmy zaciętą batalię z interwencją w Ministerstwie Edukacji Narodowej o możliwość nauczania dzieci niewidomych w Ośrodku Szkolno-Wychowawczym dla Niedowidzących w Lublinie. Wygraliśmy i od tego czasu dzieci niewidome mogły się uczyć w OSW dla Niedowidzących. Wtedy rodzice obarczeni wychowaniem dziecka niewidomego musieli znaleźć jeszcze siłę do walki z PRL-owskim systemem.

Naszym celem było nie tylko wspieranie dzieci, ale również pokazywanie rodzicom, że nie są sami, że my swoim działaniem zmieniamy skamieniałe stereotypy. Wielu z nich przeżywało trudności, których sama doświadczyłam po utracie wzroku przez moją córkę, więc jednoczyliśmy się w walce.

Amerykański model edukacji – co zrobiło na mnie największe wrażenie?

W USA było zupełnie inaczej. Dziecko przebywające ponad 3 miesiące w tym kraju, bez względu na narodowość, musi mieć zapewnioną edukację, tak stanowią międzynarodowe ustalenia. W czasie leczenia wzroku mojego wnuka w Nowym Jorku zapoznałam się z funkcjonowaniem amerykańskiego modelu edukacji uczniów niewidomych, wiele rozwiązań zaskoczyło mnie.

Przede wszystkim podejście szkoły publicznej, nie specjalnej, do ucznia niewidomego. Dyrektor nie traktuje go jako problemu, lecz jako wartość dla całej społeczności szkolnej. Już na początku rodzic słyszy, że szkoła zrobi wszystko, aby zapewnić dziecku odpowiednie warunki nauki.

W amerykańskim systemie szkoła bierze na siebie odpowiedzialność za organizację wsparcia. Rodzice nie muszą szukać podręczników brajlowskich, maszyn do pisania czy specjalistycznych urządzeń. Wszystko zapewnia szkoła lub departament edukacji.

Wrażenie zrobiła na mnie również liczba specjalistów zaangażowanych w proces edukacyjny. Standard to osobisty asystent ucznia, nauczyciel Braille’a, instruktor orientacji przestrzennej, psycholog, pedagog, którzy tworzyli zespół wspierający dziecko na każdym etapie nauki.

Jako nauczycielka doskonale wiem, jak wielkie znaczenie ma takie wsparcie. W Polsce przez wiele lat sama musiałam wykonywać zadania, które w USA realizuje kilku specjalistów. Tu pozwolono mi być tylko babcią, która opiekuje się i wychowuje wnuka. Doświadczyłam komfortu, jaki dostarcza odpowiednio zorganizowany system edukacyjny.

Nauka Braille’a i nowoczesne technologie

Współcześnie pojawiają się pytania o to, czy nauka alfabetu Braille’a jest jeszcze potrzebna w dobie komputerów i syntezatorów mowy.

Moim zdaniem, dziecko niewidome powinno najpierw nauczyć się czytać i pisać brajlem, tak jak dziecko widzące najpierw uczy się pisać ręcznie. Dopiero później technologie mogą być cennym uzupełnieniem edukacji.

Dostrzegam znaczenie nowoczesnych rozwiązań technologicznych. Monitory brajlowskie, programy udźwiękawiające czy notatniki elektroniczne otwierają przed osobami niewidomymi możliwości edukacyjne, o których kilkadziesiąt lat temu mogliśmy jedynie marzyć.

W tym zakresie amerykański system edukacji wyprzedzał polski o wiele lat. Tam nowoczesny sprzęt komputerowy jest standardem. W Polsce jego zdobycie wymagało ogromnego wysiłku i zaangażowania wielu ludzi. Dopiero wprowadzone przez PFRON możliwości zakupu specjalistycznego sprzętu komputerowego dla niepełnosprawnych rozwiązało problem.

Samodzielność jako najważniejszy cel wychowania

Zawsze kierowałam się zasadą, że dziecko niewidome powinno być jak najbardziej samodzielne. Oznacza to stworzenie warunków do zdobywania doświadczeń. Pozwalałam swojej córce wykonywać wiele czynności samodzielnie. Uczyła się kroić warzywa, przyszywać guziki, poruszać po schodach i wykonywać codzienne obowiązki. Spotykałam się z krytyką, ale wiedziałam, że każde nowe doświadczenie buduje pewność siebie i przygotowuje do dorosłego życia.

Podobne podejście odnalazłam w amerykańskim modelu edukacji. Tam również nacisk kładzie się na rozwijanie samodzielności, orientacji przestrzennej oraz odpowiedzialności za własne działania.

Porównując swoje doświadczenia z polskiego systemu edukacji z rozwiązaniami w Stanach Zjednoczonych, widzę wspólny cel. Zarówno w Polsce, jak i w USA najważniejsze powinno być dobro dziecka oraz stworzenie mu warunków do pełnego rozwoju.

Polska edukacja osób niewidomych przeszła ogromną drogę i dziś wygląda lepiej niż trzydzieści lat temu. Nadal jednak możemy uczyć się od innych państw, szczególnie w zakresie organizacji wsparcia, dostępności nowoczesnych technologii oraz przygotowania szkół publicznych do pracy z uczniami niewidomymi.

Moje doświadczenie jako matki, babci, nauczycielki i działaczki społecznej nauczyło, że: niewidome dziecko nie potrzebuje litości ani wyręczania. Potrzebuje szansy, wsparcia i wiary w swoje możliwości. Jeśli otrzyma te trzy rzeczy, może osiągnąć wiele i prowadzić samodzielne, wartościowe życie.

Rola rodziny w procesie edukacji dziecka niewidomego

Ogromne jest znaczenie rodziny w procesie wychowania i kształcenia dziecka niewidomego. Choć zakres obowiązków rodziców w obu systemach jest różny, ich wsparcie pozostaje jednym z najważniejszych czynników wpływających na rozwój dziecka. Z moich obserwacji wynika, że większość niewidomych w Polsce, którzy zdobyli wykształcenie i kolejne awanse mogli liczyć na codzienną pomoc matki, która rezygnowała z pracy zawodowej poświęcając się niewidomemu dziecku. W USA odpowiedzialność za kształcenie ucznia i jego sukcesy to zadanie szkoły.

W moim przypadku doświadczenia związane z wychowaniem niewidomej córki stały się początkiem późniejszej działalności zawodowej i społecznej. Jako matka zachęcałam córkę do poznawania otoczenia poprzez dotyk, słuch i ruch.

Szczególnie ważnym elementem było wspieranie samodzielności. Dziecko niewidome powinno mieć możliwość zdobywania doświadczeń podobnie jak jego widzący rówieśnicy. Pozwalałam córce samodzielnie jeść, kroić warzywa, przyszywać guziki, korzystać z huśtawki czy poruszać się po schodach. Choć działania te budziły niepokój osób postronnych, byłam przekonana, że rozwijanie samodzielności stanowi najlepsze przygotowanie do dorosłego życia.

W amerykańskim modelu edukacji podkreśla się znaczenie rodziny, jednak rodzice są odciążeni od obowiązków organizacyjnych. Nie muszą zdobywać podręczników, sprzętu ani specjalistycznej pomocy. Dzięki temu mogą skoncentrować się na wspieraniu dziecka emocjonalnie oraz tworzeniu odpowiednich warunków do nauki w domu.

Rozwijanie samodzielności jako cel edukacji

Jednym z najważniejszych celów edukacji osób niewidomych jest przygotowanie ich do możliwie niezależnego funkcjonowania w społeczeństwie. Samodzielność nie oznacza umiejętności wykonywania codziennych czynności, lecz także zdolność podejmowania decyzji, rozwiązywania problemów oraz aktywnego uczestnictwa w życiu społecznym. W czasie wychowywania córki i wnuka towarzyszyło mi przekonanie, że dziecko niewidome nie powinno być nadmiernie chronione. Nadopiekuńczość prowadzi do ograniczania rozwoju.  Najlepszą metodą nauki jest doświadczenie. Dziecko powinno mieć możliwość popełniania błędów, zdobywania nowych umiejętności i samodzielnego odkrywania świata.

Te założenia widoczne są w amerykańskim systemie edukacyjnym. Duży nacisk kładzie się na naukę orientacji przestrzennej, samodzielnego poruszania się oraz rozwijanie kompetencji społecznych. Specjaliści współpracują z uczniem tak, aby stopniowo zwiększać jego niezależność i przygotować go do funkcjonowania poza środowiskiem szkolnym.

Wspólnym celem obu modeli jest więc nie tylko przekazywanie wiedzy, ale również wyposażenie ucznia w umiejętności niezbędne do samodzielnego życia.

Rola nowoczesnych technologii

Rozwój technologii znacząco zmienił sytuację osób niewidomych w ostatnich dekadach. Komputery wyposażone w programy udźwiękawiające, monitory brajlowskie, notatniki elektroniczne czy aplikacje mobilne umożliwiają wykonywanie wielu czynności, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu były bardzo utrudnione.

Początki mojej pracy przypadały na okres, gdy dostęp do specjalistycznego sprzętu był bardzo ograniczony. Pozyskanie kilku maszyn brajlowskich stanowiło ogromne osiągnięcie. Dzięki wsparciu sponsorów oraz organizacji społecznych możliwe stało się wyposażenie pracowni w nowoczesne urządzenia wspomagające naukę. A uczniowie korzystali z programów PFRON na zakup komputera i specjalistycznego sprzętu.

Amerykański model edukacji pokazuje sytuację, w której nowoczesne technologie są integralnym elementem systemu kształcenia. Uczeń otrzymuje sprzęt dostosowany do swoich potrzeb, a jego wymiana następuje wraz z rozwojem kompetencji oraz pojawianiem się nowych rozwiązań technicznych. Dzięki temu technologie stają się narzędziem wspierającym edukację, a nie przywilejem dostępnym jedynie dla nielicznych.

Technologia nie może całkowicie zastąpić podstawowych umiejętności, takich jak czytanie i pisanie brajlem czy samodzielne poruszanie się. Najlepsze efekty osiąga się wtedy, gdy nowoczesne rozwiązania stanowią uzupełnienie tradycyjnych metod edukacyjnych.

Integracja społeczna uczniów niewidomych

Współczesna edukacja odchodzi od segregacyjnego modelu kształcenia na rzecz integracji i edukacji włączającej. Głównym celem tego procesu jest stworzenie warunków, w których uczniowie z niepełnosprawnościami mogą uczyć się razem z pełnosprawnymi rówieśnikami.

Amerykański system edukacji to przykład dobrze zorganizowanej integracji. Szkoła przygotowuje nauczycieli i uczniów do przyjęcia dziecka niewidomego, zapewnia odpowiednie wsparcie specjalistyczne oraz buduje atmosferę akceptacji. Dzięki temu uczeń staje się pełnoprawnym członkiem społeczności szkolnej.

W Polsce proces integracji rozwijał się stopniowo. Przez wiele lat dominowało przekonanie, że najlepszym miejscem nauki dla dziecka niewidomego są specjalistyczne ośrodki. Dopiero działania rodziców oraz organizacji społecznych a także nauczycieli, przyczyniły się do popularyzacji edukacji integracyjnej. Moja wieloletnia aktywność, w której zabiegałam o możliwość kształcenia niewidomych dzieci w placówkach edukacyjnych Lublina przynosiła zmiany. Moja córka przeszła różne etapy nauczania. Najpierw w OSW dla Niedowidzących, kolejno w prywatnej szkole katolickiej a następnie w publicznej szkole podstawowej nr 34 w Lublinie.

Integracja przynosiła korzyści nie tylko uczniom z niepełnosprawnościami. Pozwalała również pełnosprawnym dzieciom rozwijać empatię, tolerancję oraz umiejętność współpracy z osobami o różnych potrzebach i możliwościach.

Wnioski

Analiza nauczania niewidomych w obu systemach polskim i amerykańskim pozwala zauważyć znaczące różnice pomiędzy systemem edukacji uczniów niewidomych w Polsce i Stanach Zjednoczonych. Najważniejsza z nich dotyczy stopnia organizacji wsparcia oraz zakresu odpowiedzialności instytucji edukacyjnych. W modelu amerykańskim szkoła i państwo przejmują większość obowiązków związanych z organizacją procesu nauczania. Uczeń otrzymuje kompleksowe wsparcie specjalistów, nowoczesny sprzęt oraz indywidualnie dostosowane warunki edukacyjne.

Polski model, szczególnie w latach dziewięćdziesiątych, opierał się w znacznie większym stopniu na inicjatywie rodziców, nauczycieli oraz organizacji społecznych. Pomimo licznych trudności udało się jednak stworzyć wiele wartościowych rozwiązań, które przyczyniły się do poprawy sytuacji dzieci niewidomych.

Doświadczyłam, jak ogromne znaczenie ma zaangażowanie pojedynczej osoby. Jestem dumna, że moja działalność przyczyniła się do rozwoju edukacji niewidomych uczniów w Lublinie, popularyzacji nauki alfabetu Braille’a w OSW dla Niedowidzących oraz zwiększenia świadomości społecznej dotyczącej potrzeb osób z niepełnosprawnością wzroku.

Zakończenie

Porównanie systemów nauczania uczniów niewidomych w Polsce i Stanach Zjednoczonych prowadzi do wniosku, że skuteczna edukacja wymaga zarówno odpowiednich rozwiązań systemowych, jak i zaangażowania ludzi tworzących szkołę. Nawet najlepiej opracowane procedury nie zastąpią nauczycieli, którzy potrafią dostrzec potencjał ucznia i stworzyć warunki sprzyjające jego rozwojowi.

Moje doświadczenia pokazują, że osoby niewidome mogą osiągać sukcesy edukacyjne, społeczne i zawodowe pod warunkiem otrzymania odpowiedniego wsparcia. Zarówno amerykański model integracyjny, jak i polski dowodzą, że najważniejszym celem edukacji powinno być przygotowanie człowieka do samodzielnego, aktywnego i satysfakcjonującego życia w społeczeństwie.

Bibliografia

  1. Orzechowska E., „Danuta Gołębiowska: «Widzi pani, tak niewiele trzeba, aby być szczęśliwym.»”. Rozmowa z Danutą Gołębiowską. Biuletyn informacyjny niepelnosprawnilublin.pl, 27 września 2025. https://niepelnosprawnilublin.pl/danuta-golebiowska-widzi-pani-tak-niewiele-trzeba-aby-byc-szczesliwym/ [dostęp: 30.06.2026].
  2. Gołębiowska D., „Czym imponuje mi amerykański model kształcenia uczniów niepełnosprawnych?”, Biuletyn informacyjny niepelnosprawnilublin.pl, 8 października 2022. https://niepelnosprawnilublin.pl/czym-imponuje-mi-amerykanski-model-ksztalcenia-uczniow-niepelnosprawnych/ [dostęp: 30.06.2026].
  3. Literatura z zakresu tyflopedagogiki i edukacji włączającej.

Tekst: Danuta Gołębiowska
Foto: archiwum prywatne Danuty Gołebiowskiej


Danuta Gołębiowska (vel Bober) – emerytowana nauczycielka Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej, tyflopedagog, nauczycielka alfabetu Braille’a, wieloletnia prezes Stowarzyszenia Rodziców i Przyjaciół Dzieci Niewidomych i Słabowidzących „Bliżej Świata” w Lublinie, działaczka społeczna LFOON-SW.

Od wielu lat zaangażowana w działania na rzecz dzieci niewidomych i słabowidzących w Lublinie. Główna zasługa Danuty Gołębiowskiej to organizowanie i zapewnienie edukacji dzieciom niewidomym na terenie Lublina. Jej droga zawodowa i społeczna rozpoczęła się od doświadczeń związanych z wychowaniem niewidomej córki a potem ratowaniem wzroku wnuka. Walczyła o prawo do leczenia zagranicznego dzieci z siatkówczkiem, rakiem oka. Leczyła wnuka w Londynie i Nowym Jorku, ukazując rodzicom możliwości zagranicznych klinik w zakresie ratowania wzroku dzieci. Poświęciła swoje życie zawodowe i prywatne problematyce niepełnosprawności wzrokowej dzieci i młodzieży.

Wielokrotnie nagradzana za swoją działalność: srebrna odznaka PZN, brązowy Krzyż Zasługi, liczne nagrody i wyróżnienia LFOON-SW.

Materiał powstał w ramach projektu „Wzmacniamy aktywność” 
realizowanego w okresie 01.01.2025 r. – 29.02.2028 r.
przez Lubelskie Forum Organizacji Osób Niepełnosprawnych – Sejmik Wojewódzki

Zadanie publiczne jest dofinansowane ze środków PFRON 

UWAGA: Pobieranie, kopiowanie i jakiekolwiek inne wykorzystanie treści dostępnych w powyższym materiale wymaga pisemnej zgody LFOON – SW będącego właścicielem serwisu www.niepelnosprawnilublin.pl.

Facebook