BIULETYN INFORMACYJNY OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH
Kinga Stadnik w trakcie szkolenia Tiny - suczki rasy yorkshire terrie; wokół soczysta zieleń trawy; w tle ogrodzenie a zanim dachy zabudowań wśród wysokiej trawy i drzew

Kinga Stadnik: Jestem optymistką. Zawsze staram się widzieć możliwości w ograniczeniach

Biuletynowe zaproszenie do opowiedzenia o swoich pasjach przyjęła tym razem Kinga Stadnik. W mediach społecznościowych znana jako: miłośniczka tworzenia grafik w Canvie; rekruterka uwielbiająca pracę z ludźmi; ta, która chce oswajać świat niepełnosprawności. Z nami Kinga nie tylko podzieliła się swoją życiową filozofią i sposobami na spełnione codzienne życie, ale pokazała nam też kawałek wyjątkowego świata, który dzieli z Kelly, szkolonym przez siebie owczarkiem szetlandzkim, łamiąc przy tym stereotyp, że pies w życiu osoby z niepełnosprawnością, to przede wszystkim przewodnik lub asystent. Posłuchajcie. Poczytajcie.

Z psami jestem związana od dziecka – od zawsze były w naszym domu, bardzo kocham te zwierzęta. Interesuję się psią psychiką – jak to wszystko działa, jak funkcjonuje. Poznaję komunikację psów, uczę się mechanizmów szkolenia i zdobytą wiedzę wykorzystuję później w pracy z moimi psami. Ta przygoda ze szkoleniem zaczęła się od programu telewizyjnego. Prezentowano w nim relację z zawodów, które składały z agility – czyli toru przeszkód i z posłuszeństwa – czyli konkretnych komend, które musiały zostać wykonane przez psa. I to mnie tak zafascynowało, że postanowiłam sobie stworzyć swój własny tor. Byłam wtedy 10-letnią dziewczynką. Ten pierwszy tor był bardzo „profesjonalny” – zbudowałam go z kija od szczotki i dwóch wiaderek. Był to wtedy szczyt marzeń. Zaczęłam sama się uczyć, a później szkolić mojego psa. Był to sześciomiesięczny pekińczyk szary: suczka, która miała na imię Pysia.