BIULETYN INFORMACYJNY OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH
Uśmiechnięte Magdalena i Marta siedzą na huśtawce, nad Wisłą w Toruniu.

Znane osoby z małej wioski. Ambasadorki dobrego życia z niepełnosprawnością: Marta i Magdalena Wróbel

O apetycie na życie, sile sióstr, dużych pomysłach, małych miejscowościach, odpoczynku, działaniu, uporze, konsekwencji i mocy słabości opowiedziały nam Marta i Magdalena Wróbel - siostry bliźniaczki, socjolożki, blogerki, założycielki Fundacji #MOCSŁABOŚCI.

SOS czyli Same O Sobie

Marta o Madzie:

Magda to tak naprawdę upór i siła woli. Nawet gdy jest bardzo źle, to nie ma, że boli, tylko bierze tabletki i działa. Ten upór i ta siła to jej największe zalety. Myślę, że wiele osób, gdyby posłuchało przez co ona przeszła, żeby być w tej formie, w której jest, to by zupełnie inaczej patrzyła na to, co robimy.

Magda o Marcie:

U Marty najważniejsze są: konsekwencja i upór. I to niepoddawanie się, szukanie innych rozwiązań, gdy wydaje się, że pewnych rzeczy się nie da. To jest motorem napędowym naszej pracy: jak się nie da tak, to my zrobimy to inaczej. Gdy ktoś mówi, że się nie da, to Marta pochodzi, pomyśli, poszuka innych rozwiązań i na koniec okazuje się, że się jednak dało.

SIŁA SIÓSTR

Magdalena: Właściwie od zawsze robimy wszystko razem, bo jest nam łatwiej. Jesteśmy siostrami bliźniaczkami jednojajowymi. Podzieliło się jedno jajko, więc uzupełniamy się po prostu. Widać to już na pierwszy rzut oka…

Magdalena: Bardzo lubimy się ubierać w sukienki i zazwyczaj są one bardzo podobne. Były takie pomysły, że chodziłyśmy osobno na zakupy, żeby kupić różne rzeczy, ale i tak kończyło się to tym, że wracałyśmy z zakupów z takimi samymi sukienkami. Więc doszłyśmy do wniosku, że jeżeli pójdziemy razem, to przynajmniej wybierzemy tak, żeby chociaż kolory się różniły. To pewnie przez to jedno jajko. Natury nie da się oszukać. Już nawet nie próbujemy. To tak śmiechem żartem, bo tak na serio, działać razem jest nam najwygodniej i najprościej. Jedna drugiej nie musi tłumaczyć pewnych rzeczy, które już zrobiła, bo ta druga najzwyczajniej to już wie.

Marta: To się samo pojawiło i od zawsze tak było, że się nawzajem wspierałyśmy. A dzisiaj oprócz tego, że się wspieramy i sobie pomagamy, to działamy razem. Wcześniej to było tak, że po prostu byłyśmy, żyłyśmy, robiłyśmy swoje, nie myślałyśmy o działaniach na szeroką skalę. Ale w pewnej chwili pojawiła się taka refleksja, że skoro inni bardzo dobrze nas postrzegają, chcą nas wspierać, a my możemy to dobro, które dostajemy mnożyć, to dlaczego nie zrobić tego i nie zacząć działać inaczej? Więc założyłyśmy Fundację #MocSłabościI, nieustannie idziemy do przodu i to fajnie działa.

FUNDACJA

Marta: Cały czas działałyśmy oddolnie. I te działania były, ale wiadomo, że żeby iść gdziekolwiek, do kogokolwiek i być potraktowanym poważnie, to musi stać za nami jakaś struktura formalna. I tak sobie pomyślałyśmy, że nie musimy być zapleczem dla innych instytucji, skoro możemy być taką instytucją same. Faktycznie, założenie fundacji nie było łatwe. Prowadzenie jej nie jest wcale łatwiejsze.  Przed nami jest masa różnych wyzwań, bo i księgowość, i planowanie, i organizacja, i wszelkie wyjazdy, i szereg innych rzeczy, które musimy robić. Ale myślę, że to jest to: spełniamy się i robimy to, co było naszym celem.

Magdalena: Misją naszej Fundacji jest otwieranie świata na osoby z niepełnosprawnością i osób z niepełnosprawnościami na świat.  Pokazujemy te przestrzenie, w których wszyscy mogą się spotkać i razem robić pewne rzeczy.

Marta: Cały czas powtarzamy, żeby każdy człowiek każdego dnia starał się zrobić jedną rzecz dla siebie, żeby być lepszym, mądrzejszym, bardziej sprawnym, żeby po prostu działał. I to jest ta misja: działanie, robienie dobrych rzeczy i łączenie ludzi. Ale też pokazywanie dobrych wzorców związanych z niepełnosprawnością.

Bardzo mocno stawiamy też na edukację i staramy się z tą wiedzą, którą mamy, chodzić zarówno do środowiska osób z niepełnosprawnościami, jak i do środowiska ludzi zdrowych, pełnosprawnych, ludzi biznesu. Pokazujemy, że niepełnosprawność wcale nie jest taka straszna, jak ją malują i wystarczy otworzyć głowę troszeczkę szerzej, żeby się zrozumieć. Naszym mottem jest widzieć i czuć więcej. Mówimy: „Rozejrzyj się. Zobacz, kto jest obok i co ten człowiek sobą reprezentuje”. Jako fundacja też staramy się być w różnych miejscach i swoim przykładem pokazywać, że niepełnosprawność to nie jest coś, czego trzeba się bać.

Magdalena: Ludzie chcą słuchać tego, co mówimy i faktycznie biorą z nas przykład. To budujące, że stawiają nas sobie za wzór; mówią, że jeżeli my potrafiłyśmy podjąć pewne działania, wyjść z tej swojej strefy komfortu, to może oni też spróbują.

Marta: A z drugiej strony jest bardzo dużo osób, które nie mają tak dobrze jak my. Los nie obszedł się z nimi tak łagodnie jak z nami i nie są w stanie działać. My chcemy być takimi rzeczniczkami tych, którzy nie mogą tego robić. Chcemy pokazywać światu, że gdzieś tam obok tego ładnego, luksusowego i wygodnego życia są ludzie, którzy mają trudniej; którym trzeba pomóc.

Magdalena: No i my chyba jesteśmy takim głosem właśnie tych niepełnosprawnych, którzy nie są tak obrotni, nie są tak otwarci, żeby mówić głośno o własnych potrzebach. Tych, którzy sami za siebie nie mogą odpowiadać w swojej sprawie, więc potrzebują kogoś, kto to powie. A my się nauczyłyśmy przez te lata, że o swoich potrzebach trzeba mówić i to głośno! Aż świat usłyszy i zobaczy, że warto coś zrobić, dostosować pewne obiekty, miejsca i zachowania do potrzeb tych mniej sprawnych osób.

Marta: Skąd się bierze odwaga, żeby mówić nie tylko w swoim imieniu, ale też w imieniu innych? To jest trudne pytanie. My chyba tak po prostu mamy i czujemy tą potrzebę, ale nie jesteśmy odważne. Tak naprawdę każde wystąpienie, każde bycie gdzieś, jest dla nas bardzo trudnym momentem, w którym musimy wychodzić ze swojej strefy komfortu. Musimy sobie w głowie poukładać, że to jest TEN moment i nie wolno się wycofać i chyba tak właśnie robimy. Jak już idziemy do przodu, to idziemy, nie oglądamy się i robimy swoje, chociaż bardzo często czujemy strach, czujemy niepewność. Zawsze to serducho mocno bije i się człowiek zastanawia: czy aby na pewno zrobił dobrze…

Magdalena: …czy to jest właściwe, że się jest na tym świeczniku, że jest się widocznym? Czy na pewno świat to zrozumie? Czy będzie tego chciał? Czy nie zostaniemy gdzieś tam wypchnięte do tyłu i ten nasz głos nie zostanie usłyszany i te problemy, o których my mówimy, nie zostaną rozwiązane? To zawsze gdzieś tam z tyłu głowy jest, że nasze działanie jednak nie da rezultatu, którego byśmy oczekiwały.

Marta: No a z drugiej strony: my sobie bardzo dobrze zdajemy sprawę z tego, że naszą niepełnosprawność widać; że ludzie nas obserwują, patrzą na nas i nas oceniają. My doskonale wiemy, że zawsze gdzieś jesteśmy bardziej widoczne niż inni i nie możemy się schować w tłumie.  I to jest nasza MOC SŁABOŚCI.

MOC SŁABOŚCI

Marta: Nazwa fundacji? Oj, długo nad nią myślałyśmy. Nasze projekty, które robiłyśmy zanim powstała Fundacja, były pod zupełnie innym hasztagiem i on był strasznie długi. Zastanawiałyśmy się razem z Marcinem Banaszkiewiczem, naszym przyjacielem, trenerem LinkedIna, co wymyślić, żeby to się dobrze nazywało. I ta moc słabości od zawsze kręciła się obok nas i to było takie nasze motto. I tak zostało tak. I się niesie.

Magdalena: Dzisiaj dla wielu hasło moc słabości to, co mają w głowie i do tego wracają. Wiemy, że bardzo często z zestawieniem dwóch słów, z tym zlepkiem wiążą się bardzo duże emocje, duże przeżycia. Jest moc i jest słabość. Przez słabość można mieć moc. Wbrew pozorom to możliwe. My takie jesteśmy: jesteśmy słabe – nie można tego ukryć, a z drugiej strony mamy w sobie tę wewnętrzną moc łączenia ludzi, działania i bycia ambasadorem osób słabszych.

Marta: Ta nazwa bardzo często prowokuje ludzi do dyskusji. Mamy za sobą już wiele godzin przegadanych, o co w tej nazwie chodzi, jaką niesie wartość. Bo dwa przeciwstawne słowa, gdy się połączą zaczynają znaczyć coś zupełnie innego. Tak jak z ludźmi. W połączeniu z innymi nabieramy barw i nowych znaczeń.

DZIAŁANIA i PROJEKTY

Magdalena: Organizujemy przeróżne wydarzenia. Naszym sztandarowym projektem są „Spotkanie z Inspiracją”. Odbyło się już sześć różnych spotkań w Gdańsku, w Dworze Uphagena. W tym projekcie chcemy prezentować świat i poglądy ludzi, którzy mają coś do pokazania, mają jakieś doświadczenia, o których warto mówić. Przez pryzmat doświadczeń ludzkich widać, jak można się zmienić, jak można czerpać z życia i jak można znaleźć ten motor do zmiany. Wiadomo: zmiana czasem jest trudna, ale bardzo potrzebna.

Marta: Teraz od stycznia zaczęłyśmy nowy projekt. Będą to „Rozmowy wspierające, rozmowy wzmacniające”. Chcemy dać przestrzeń ludziom, którzy po prostu czasami potrzebują, żeby ktoś obok usiadł, porozmawiał i otworzył nam oczy na inną perspektywę.

Magdalena: Bardzo dużo ludzi potrzebuje rozmowy z osobą o podobnych doświadczeniach, która inaczej z taką jak nasza sytuacją poradziła. Projekt dopiero raczkuje, ale myślę, że ma bardzo duży potencjał.

Marta: Bardzo cenne są dla nas, te wszystkie zaproszenia, które dostajemy, żeby gdzieś przyjść ze swoim doświadczeniem, poopowiadać właśnie o tym, jak to się stało, że uwierzyłyśmy w siebie, dałyśmy sobie szansę i – jak to ktoś powiedział – z mieszkanek bardzo małej wioski stałyśmy się „znanymi osobami” 😊
Ważne jest, że widzimy w tych ludziach, którzy chcą być obok nas i chcą czerpać, zmianę. Zmianę spojrzenia, często zmianę myślenia; widzimy, jak zaczynają nowe zupełnie inne życie…

Magdalena: …szukają pracy! to dla mnie jest bardzo cenne, że ludzie idą za naszym przykładem. Widząc, że my w naszej fundacji znalazłyśmy swoją ścieżkę, próbują szukać czegoś dla siebie: przestrzeni, pracy. Mówią: „może ja jednak spróbuję, bo ta moja renta to trochę mało” Jesteśmy dumne, że ludzie biorą z nas przykład i nie siedzą w domu, nie czekają, aż coś samo przyjdzie, tylko biorą sprawy w swoje ręce. To są bardzo cenne doświadczenia.

Marta: Za chwilkę nasza Fundacja wyda przy współpracy z Fundacją Idylla „Informator o świadczeniach dla osób z niepełnosprawnościami”. Mam nadzieję, że to już pod koniec stycznia albo na początku lutego będziemy mogły mocno komunikować. Wiemy, jak bardzo jest to potrzebne. Nie będzie to jakaś obszerna publikacja, która dokładnie prowadzi za rękę, bo my wychodzimy, z założenia, że trzeba dać wędkę, a nie rybkę. Pokażemy, że są pewne możliwości, podpowiemy, gdzie ich szukać, jak pozyskać informacje, jak rozwiązać pewne sytuacje.

Magdalena: Te świadczenia chcemy pokazać jako zasób do działania, możliwość ruszenia się z domu. Trampolinę do zmiany.

Marta: Nigdy nie myślałam, że będziemy w tym miejscu, w którym jesteśmy. Że będziemy zapraszane na równi z osobami publicznymi do udziału w różnych ważnych wydarzeniach, debatach.

Magdalena: Ten nasz głos jest słyszany coraz bardziej; w coraz większych i ważniejszych miejscach. Pomimo tego, że my się wywodzimy z małej wioski. Myślę, że to też jest ogromnym dla nas napędem do działania…

Marta: …, ale też i dla innych ludzi z małych miejscowości: skoro my możemy, a mamy tak naprawdę trudniej niż osoby zdrowe, to dlaczego oni nie mogą? No i przez to wszystko stałyśmy się takimi trochę ambasadorkami dobrego życia z niepełnosprawnością. Kiedy widzimy, że gdzieś ktoś nas chce, zaprasza, słucha, to idziemy w to – pokazujemy właściwe wzorce, opowiadamy, jesteśmy otwarte. Pokazujemy, że mamy ograniczenie w poruszaniu się, a nie w głowie, nie w umyśle, nie w działaniach. I to przynosi rezultaty.

SUKCESY

Marta: Może to będzie takie śmieszne trochę, ale dla mnie największym naszym sukcesem jest to, w którym miejscu jesteśmy teraz. To, jak żyjemy. Jak intensywnie żyjemy. I ilu dookoła nas jest ludzi, których z pełnym przekonaniem mogę nazwać przyjaciółmi. Ta świadomość, że budząc się w nocy, myślisz sobie „jeżeli coś się wydarzy, nie będę sama”.

Magdalena: Myślę, że dla mnie to jest największa wartość, że powstała fundacja i że ona pomału rośnie. Wszystko idzie z planem, bo myśmy sobie dały na to czas, żeby ona pomału rosła. Bo nie chodzi o to, żeby robić wielkie rzeczy, tylko żeby je robić ciągle. I to z tego jesteśmy najbardziej dumne i to było chyba najważniejsze. Jesteśmy przykładem tego, że małe jest bardzo cenne; że nie trzeba być wielkim od razu, a te małe kroki robią wielką robotę.

Marta: Może ktoś to powie, że to nie powinnyśmy tak myśleć, ale naszym celem jest to, żeby nasza Fundacja była naszym miejscem pracy. Czyli żebyśmy mogły powiedzieć, że robiąc dobre rzeczy, jesteśmy w stanie się same utrzymać i zabezpieczyć się na przyszłość. My żyjemy z pełną świadomością tego, że to dzisiaj jest tak dobrze.  Ale chcemy mieć ten spokój w sobie, że gdy kiedyś nasza niepełnosprawność troszeczkę się posypie, będziemy tak zabezpieczone. Że będziemy w stanie tak pracować, żeby być w stanie się utrzymać i żyć na pewnym poziomie, żeby nie być zależnym od kogoś.

Magdalena: Z jednej strony, my będziemy zabezpieczone, a z drugiej: fundacja robiąc dobre rzeczy i działając, będzie też pokazywała innym, że właśnie o to chodzi w życiu. Że można zadbać o własne życie, o bezpieczeństwo finansowe, zdrowotne robiąc masę dobrych rzeczy dla innych.

Marta: Nasza fundacja to ludzie, tak naprawdę. Wolontariusze i wszyscy dobrzy ludzie, którzy nas chcą wspierać. Od fundacji, z którymi współpracujemy i nam pomagają w księgowości i ogarnianiu tych wszystkich dokumentów, po naszych darczyńców, którzy bardzo nas wspierają i pomagają. Bez nich to byśmy dzisiaj nie były w tym miejscu. Siłą tego, co robimy, są ludzie, którzy są obok; którzy poświęcają często swój czas, swój prywatny czas, swoje pieniądze, żeby nam pomóc realizować nasze pomysły.

Magdalena: Cały czas dostajemy takie poczucie, że jesteśmy potrzebne, jesteśmy ważne, że ta nasza niepełnosprawność dla wielu osób nie jest jakimś tam wielkim problemem, mimo że czasem to wymaga trudu, bo trzeba się nami trochę zaopiekować; pomyśleć, jak pewne kwestie rozwiązać, żeby nam było wygodnie, żebyśmy mogły w pewne miejsca dotrzeć. Ludzie mówią, że dla nich to też jest nauka bycia między ludźmi, widzenia potrzeb innych i widzenia więcej.

Chcemy pokazywać, że warto być z ludźmi i nie uciekać od ludzi. I żeby mówić o potrzebach, bo nie możemy oczekiwać, że inni będą wiedzieli, jakie my mamy potrzeby. Nie uciekamy przed tym, żeby mówić o tym, jak było kiedyś, jakie byłyśmy, przez jakie trudności przeszłyśmy, żeby być dzisiaj w tym miejscu, w którym jesteśmy. Trzeba być autentycznym; mieć w sobie tę odwagę mówienia, że się potrzebuje wsparcia. Mam wrażenie, że im więcej mówimy o tym, tym więcej ludzi do nas przychodzi.

PO GODZINACH

Marta: Tak naprawdę nam się bardzo rzadko udaje odpoczywać i wyłączyć myślenie o Fundacji. Ale gdy mamy czas, to tak naprawdę dużo go poświęcamy na naszą rehabilitację, bo to jest bardzo ważna część naszego życia i bez niej się nie da.

Magdalena: No i faktycznie zaczynamy uczyć się tego odpoczynku, żeby się szybko nie wypalić. Żeby mieć efekty, to jednak trzeba mieć też czystą głowę. W naszym przypadku nie jest to proste, bo my 1000 rzeczy na raz zawsze chcemy robić.

Marta: Lubimy też sobie odpoczywać, poleżeć przed telewizorem i nic nie robić, chociaż w naszym przypadku akurat to nic nie robić, to znaczy czytać książki. Czytamy dużo książek, teraz głównie bardziej takich edukacyjnych. Oglądamy filmy, słuchamy muzyki. Bardzo lubimy zwiedzać. Tylko nasze zwiedzanie jest troszeczkę inne niż zwiedzanie przeciętnego człowieka. Ze względu na naszą niepełnosprawność i to, że nie możemy chodzić bardzo dużo, to to zwiedzanie polega na tym, że wybieramy sobie jeden mały element tego, co byśmy chciały zobaczyć, na przykład jakiegoś miasta i po prostu go zwiedzamy. Dzięki temu możemy wracać w różne miejsca często i nam się to nie nudzi. Teraz Gdańsk jest takim miejscem, które bardzo nas zachwyca.

APETYT NA ŻYCIE

Marta: Mamy świadomość tego, że nasz czas jest krótszy; że to, że w tej chwili jesteśmy wysoko funkcjonujące, to jest tylko pewien okres, który nie będzie trwał zawsze. Wiemy, że jak nie teraz, to kiedy? Jeżeli teraz nie wykorzystamy tych momentów, tych chwil, tych dobrych emocji ludzi dookoła, to to już nie wróci.

My się staramy przeżyć życie najmocniej, jak się da. Przeżyć to co, nam daje los, co daje otoczenie. Staramy się dzielić się tym dobrem i staramy się zarażać ludzi swoimi pomysłami, czasem bardzo dziwnymi 😉 Staramy się też uczyć innych, że warto mieć tę siłę, wewnętrzną siłę. Każdy ją ma, tylko trzeba ją odkryć.

Magdalena: Do tego, żeby działać; żeby robić pewne rzeczy, niekoniecznie dla siebie, do tego potrzeba uporu i empatii. Trzeba zjednywać sobie ludzi i pokazywać, że warto robić pewne rzeczy, które się nawet czasem wydają niemożliwe, nie do zrobienia. A da się je zrobić; da się osiągnąć pewne rezultaty. Tak sobie myślę, że ten nasz przykład pozwala innym osobom zmieniać perspektywę na taką, że można; że tylko trzeba chcieć. To wydaje mi właściwą podstawą: chcieć pokazywać ludziom możliwości, pokazywać swoje pomysły, swoją wartość i to, że warto podejmować wyzwania. Myślę, że najważniejszą cechą jest ten apetyt na życie, apetyt na przeżycie i apetyt na to, żeby żyć dobrze.

Jeśli widzisz jakieś połączenie, chcesz pogadać, albo nas wesprzeć odezwij się!

Galeria zdjęć

Rozmawiała: Anna Bieganowska-Skóra
Zdjęcia z archiwum prywatnego Marty i Magdaleny Wróbel; wykorzystano fotografię BoCerba Photography

Materiał powstał w ramach projektu „Wzmacniamy aktywność” 
realizowanego w okresie 01.01.2025 r. – 29.02.2028 r.
przez Lubelskie Forum Organizacji Osób Niepełnosprawnych – Sejmik Wojewódzki

Zadanie publiczne jest dofinansowane ze środków PFRON 

UWAGA: Pobieranie, kopiowanie i jakiekolwiek inne wykorzystanie treści dostępnych w powyższym materiale wymaga pisemnej zgody LFOON – SW będącego właścicielem serwisu www.niepelnosprawnilublin.pl.

Facebook