Zawsze czułam, że chciałabym być pisarką. To były takie moje marzenia. Od dziecka pisałam wierszyki o zwierzątkach, o pieskach, o kotkach, o sąsiadach. Takie krótkie formy. Nawet zdarzały się wierszyki polityczne, które rodzice skrzętnie ukrywali, bo powstawały w czasach, gdy wszelkie działania antysystemowe, nawet rękami dziecka utworzone, były źle widziane. Rodzice starali się, aby nie trafiły w niepowołane ręce.
Założyłam sobie taki zeszycik, w który je wpisywałam, robiłam do tego rysunki przy okazji i tak to trwało. W międzyczasie bardzo dużo rysowałam, bo też to bardzo lubiłam. Któregoś dnia trafił w moje ręce album ze zdjęciami, a że zdjęcia były czarno-białe, a ja akurat miałam czerwony mazak, to wszystkim ciociom wymalowałam usta na czerwono. To była pierwsza kolorowa, przynajmniej częściowo, fotografia w naszym domu. Tak to wyglądało. Pisałam i ryso
