BIULETYN INFORMACYJNY OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH
Portret zdjęciowy w sepii Marka Miszczaka

Marek Miszczak – z poezją przez życie

Marek Miszczak jest absolwentem Nauk Prawnych KUL z zamiłowania poetą. „To, co nie wyrasta z serca i z głębokiego przeżycia nie ma szansy stać materiałem na dobry wiersz”.

Krzysztof Rzepecki – Proszę powiedzieć kilka słów o swoim wykształceniu, czy Pan pracuje? Jeśli tak, w jakim zawodzie?

Marek Miszczak – Jestem absolwentem Sekcji Nauk Prawnych Wydziału Prawa Kanonicznego i Nauk Prawnych KUL. Obroniłem pracę magisterską z zakresu katolickiej nauki społecznej. Jej tytuł to: „Zagadnienie demokracji w nauczaniu społecznym Kościoła”. Pracuję w Lechaa Consulting sp. z o.o. – firmie zajmującej się organizowaniem i przeprowadzaniem szkoleń jako pracownik biurowy.

KR – Jakie ma Pan hobby?

MM – Lubię czytać książki, zwłaszcza z zakresu historii, katolickiej nauki społecznej, literatury pięknej i poezję. W ciągu ostatnich kilku lat zrodziło się zaś nowe hobby: pisanie wierszy, które angażuje wiele czasu i uwagi (chodzi tu również o dzielenie się z innymi napisanymi wierszami). Muszę też wspomnieć o pisaniu artykułów do serwisu internetowego, chociaż stało się to dla mnie czymś więcej, niż hobby – pozwala na podzielenie się z Czytelnikami własnymi przemyśleniami, ewentualnie także jakąś swoją wiedzą.

KR – Wiem, że dużo Pan czyta, proszę wymienić ulubionych autorów i książki do których Pan najczęściej powraca.

MM – Nie czytam tak wiele, jak bym chciał, a na powrót do już przeczytanych książek na ogół nie wystarcza czasu, chociaż kilkakrotnie przeczytałem np. „Potop” Henryka Sienkiewicza. Bardzo lubię książki Pawła Jasienicy; chętnie sięgam po publicystykę – artykuły historyczne Piotra Gontarczyka, które znam głównie z „Naszego Dziennika”. Moim ulubionym autorem jest Aleksander Kamiński – autor m.in. „Kamieni na szaniec” oraz „Zośki i Parasola”. Cenię sobie poezję Adama Asnyka, Leopolda Staffa i Skamandrytów. W swoich wierszach mimo woli naśladuję Juliana Tuwima, podziwiając jego warsztat literacki. Przemawia do mnie wrażliwość, subtelność i lekkość poezji Marii Pawlikowskiej Jasnorzewskiej.

KR – Tworzy Pan poezję (byłem obecny na wieczorze poetyckim Marka Miszczaka w Domu Kultury „Ruta” w dniu 19 listopada 2010 r.). Proszę powiedzieć: co jest tematem Pana wierszy? Co poprzez nie chce Pan wyrazić?

MM – Pamiętam, iż na warsztatach literackich, prowadzonych przy Centrum Kultury przy ul. POW-iaków w Lublinie skrytykowany zostałem za niezbyt udane próby pisania wierszy na każdy temat. To, co nie wyrasta z serca i z głębokiego przeżycia nie ma szansy stać się materiałem na dobry wiersz. Za radą krytyka literackiego – Pana Waldemara Michalskiego koncentruję się na wierszach pisanych w tonacji satyrycznej, piosenkach i wierszach dla dzieci.

KR – Słyszałem, że były plany wydania Pańskiego tomiku wierszy. Czy się to udało?

MM – Tak. Dzięki wydatnej pomocy sponsorów – przede wszystkim Pani Marii Zdeb oraz proboszcza Parafii Św. Rodziny w Lublinie ks. Ryszarda Juraka i Jego parafian – udało mi się wydać swój pierwszy samodzielny tomik wierszy zatytułowany „Rozproszenie”. Zamieszczone w tym tomiku wiersze koncentrują się wokół trójkąta miłość – natura – Ojczyzna.

KR – Jest Pan wolontariuszem w LFOON – SW, przysyła Pan swoje artykuły i relacje do nowo utworzonego portalu internetowego, w większości redagowanego przez osoby niepełnosprawne (link kierujący do strony w nowym oknie) www.niepelnosprawni.lublin.pl. Większość z nich dotyczy osób chorujących psychiczne. Dlaczego akurat tym osobom poświęca Pan najwięcej czasu?

MM – Wynika to z moich osobistych doświadczeń, jestem bowiem jedną z tych osób. Problemy tego środowiska poznałem będąc przez ponad dwa lata uczestnikiem Warsztatu Terapii Zajęciowej przy Stowarzyszeniu „MISERICORDIA” w Lublinie. Misja LFOON skoncentrowana jest wokół służby osobom niepełnosprawnym; w tym gronie osoby chorujące psychicznie należą do kategorii najbardziej marginalizowanych społecznie. Zaistnienie problemów tych osób w świadomości społecznej powinno być wstępem do głębszej refleksji nad realizacją idei solidarności. W idei tej mieści się zaś wymóg podmiotowego traktowania wszystkich – zwłaszcza tych, którzy nie z własnej winy doświadczają przeszkód w przeżywaniu swojej podmiotowości.

KR – Większość ludzi śmieje się, wręcz prześladuje takich ludzi. Co chciałby Pan powiedzieć ludziom nie tolerującym tego rodzaju niepełnosprawności?

MM – Nie zgadzam się z takim uogólnieniem. Nie spotkałem się nigdy z faktem prześladowania którejkolwiek spośród chorujących osób ze względu na jej niepełnosprawność. Z pewnością natomiast rozpowszechnione są szeroko stereotypy na temat rzekomo niższej przydatności społecznej czy zawodowej tych osób, bądź też niezdolności adaptacji do jakichś wymogów porządku publicznego. Samo istnienie takich stereotypów jest już bardzo bolesnym. Wynikają one z niewiedzy. Chodzi tu o ludzi chcących i zdolnych do włączenia się w szeroki nurt życia zawodowego, kulturalnego, społecznego, doświadczających natomiast okresowo przeszkód w wykorzystaniu posiadanych potencjałów. Apelowałbym więc o większą wnikliwość w rozpatrywaniu problemów tego środowiska. Zabezpieczenie warunków pełnoprawnego uczestnictwa osób chorujących psychicznie w życiu społecznym nie kosztuje aż tak wiele, a