Może niech Pan opowie najpierw trochę o sobie, o swoich zainteresowaniach i pasjach.
Polityka, sport w kategorii tenis stołowy, rower. Jest tego bardzo dużo.

A skąd pomysł na rower, na tak długie pielgrzymki i dystanse?
Mój rower to moje drugie nogi. Rowerem zacząłem jeździć jak miałem sześć lat, ponieważ nie mogłem chodzić daleko, to rower wszędzie mi służył. Nawet w zimie jeździłem do pracy, do szkoły, na studia, w internacie miałem rower, i kiedyś sobie pomyślałem, że rowerem mogę dużo dojechać. Później przypadkowo był o mnie reportaż w Ekspress Reporterów w TVP 2 i Pani redaktor zapytała jakie jest moje marzenie, odpowiedziałem jej, że chciałbym dojechać rowerem do Rzymu. I te marzenia w 2013 roku się spełniły.
Później już większe rowery i do 2019 pielgrzymowałem po Europie i Polsce. Pięć razy po Europie, dwie pielgrzymki po Polsce. Dookoła Polski w 2018 roku na 100-lecie odzyskania niepodległości, później Warszawa, Olsztyn, Gdańsk, Szczecin, Toruń, w sumie przejeżdżając na rowerze około 11 500 km. Można się pochwalić w najdłuższej pielgrzymce z Warszawy do Sanktuarium Matki Bożej w Lourdes we Francji, w 20 dni przejeżdżając 2 454 km.

– Czy przekłada Pan swoje pasje na jakieś formy pracy?
Pasje nie. Praca jest pracą. Pracuję jako księgowy. Moje hobby to pomaganie ludziom, jestem prezesem Stowarzyszenia Klub Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych w Janowie Lubelskim, robię to charytatywnie. Żadnego wynagrodzenia nie biorę, wręcz przeciwnie, podejrzewam, że z własnych pieniędzy dokładam, jeśli trzeba jakieś drobne zakupy zrobić. Lubię to, daje mi to satysfakcję, że mogę komuś pomóc. I czasami jestem w takich działaniach bardzo mocno uparty. Jeżeli komuś pomagam, jakoś przychodzi to tak, że dziesięciokrotnie to odbieram.
– Jak działa Stowarzyszenie Kub Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych? Jaki cel przyświeca tej organizacji?
To jest Stowarzyszenie Klub Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, członkowie są z powiatu biłgorajskiego, nawet spoza biłgorajskiego, ze stalowowolskiego, kraśnickiego. Jest 110 członków. Działamy w każdy wtorek. Mamy ćwiczenia na siłowni, członkowie uprawiają dyscypliny sportowe czyli bilard, tenis stołowy, rzutki, piłkarzyki. Sukcesy mamy w tenisie stołowym, to zawody pod patronatem przewodniczącego rady miasta. Gramy z młodzieżą ze szkoły średniej z Janowa Lubelskiego i z Potoczka ze szkół rolniczych. Osoby niepełnosprawne bardzo wysokie miejsca zajmują z osobami pełnosprawnymi. Od 2011 roku stowarzyszenie zawsze wygrywa 1, 2 miejsce. W tamtym roku trzy drużyny miało trzy miejsca: pierwsze, drugie i trzecie. Raz tylko przegraliśmy. Czyli kondycja osób niepełnosprawnych jest dobra.
– A jaki cel przyświeca organizacji?
– Zjednoczenie ludzi, żeby wychodzili z domu, nie siedzieli. Żeby mogli ze sobą porozmawiać, z różnymi doświadczeniami się podzielić. Mamy takie spotkania po 200 osób nawet, podejrzewam, że w woj. lubelskim nie ma takiego balu. Przyjeżdżają do nas artyści z całej Polski, również poeci. Jest to na wysokim poziomie taki bal.
– Jak można dołączyć i kto może?
Do nas osoby, które mają orzeczenie o niepełnosprawności, ale również wolontariusze. Mogą się zapisać jako członek honorowy, czyli może pomagać, mamy wolontariuszy ze szkoły, z internatu w Janowie Lubelskim, przychodzą. Po prostu deklarację składa się, później są procedury zarządu o przyjęcie na członka stowarzyszenia. Jest członek wspierający, zwyczajny i honorowy. Członek wspierający to są członkowie, którzy od czasu do czasu w stowarzyszeniu są, a członek zwyczajny ma prawo do głosowania.
– Jakie są plany stowarzyszenia na najbliższy czas?