1 lipca 2026 r. w Galerii ArtBrut w Lublinie odbył się wernisaż wystawy „IMAGINER”. Wydarzenie stanowiło kolejną odsłonę trwającej od piętnastu lat owocnej współpracy między lubelską galerią a Muzeum Śląskim w Katowicach.
Maria Pietrusza-Budzyńska tradycyjnie otworzyła drzwi galerii dla wszystkich poszukujących w sztuce szczerości. Razem z Sonią Wilk – kuratorką wystawy, kustoszem i kierownikiem Działu Plastyki Nieprofesjonalnej w Muzeum Śląskim – utkały wieczór pełen opowieści. Nie był to wykład, lecz wspólne snucie historii o ludziach, którzy nie pytali nikogo o zgodę na tworzenie. Sonia Wilk z wielką uważnością przeprowadziła nas przez meandry art brut, twórczości pozbawionej akademickich szlifów, powstałej z autentycznego, wewnętrznego przymusu. Zamiast chłodnej analizy, usłyszeliśmy opowieść o spotkaniu z drugim człowiekiem, którego język wizualny wykracza poza ramy obowiązujących kanonów. Atmosfera wernisażu była daleka od dystansu wielkomiejskich galerii. Niespiesznie toczone rozmowy i skupienie, z jakim goście przyglądali się pracom, stworzyły wspólnotę ludzi szukających w sztuce autentyczności, a nie dekoracji.
Dwa światy, jedna kreska
Na ścianach galerii rozgościły się prace, które nie szukają poklasku. Patrząc na nie, czuć, że to nie technika, a „potrzeba serca” wyznaczyła kierunek tej ekspozycji.
Centralne miejsce zajmują prace Jeana Louisa Cerisiera, francuskiego twórcy nurtu singulier. Jego malarstwo nie jest próbą odtworzenia rzeczywistości, lecz zapisem osobistych drżeń. Na jego grafikach drzewa i architektura splatają się w oniryczną całość, w której granica między jawą a wyobraźnią ulega zatarciu. To proces czysto intuicyjny. Widać tu momenty zawahania i gwałtowności, których nie odda żaden katalog; widać ślad ręki, która nie wie, co narysuje za chwilę, ale dokładnie wie, co czuje.
Obok nich wisi świat Adama Nidzgorskiego. To postać instytucja: syn emigrantów, który swoje życie dzielił między Polskę, Francję i Tunezję. Nidzgorski był nie tylko artystą, ale i aktywistą idei art brut, korespondującym z samym Jeanem Dubuffetem. Jego kompozycje – postacie o wielkich, hipnotyzujących oczach – są pełne poetyckiego humoru i niemal dziecięcej szczerości. Te postacie zdają się wodzić wzrokiem za każdym, kto przekroczy próg, opowiadając historię o niezależności, która rodzi się z całkowitej wolności od rynkowych wpływów.
Dlaczego warto być blisko?
Wystawa „IMAGINER” to coś więcej niż prezentacja dzieł w ramkach. To przypomnienie, że w świecie wypełnionym szumem informacyjnym i pogonią za trendami, istnieje sztuka, która nie boi się być dziwna, niepokojąca i surowa. W galerii, wśród zabytkowych foteli i w cieniu papierowego kwiatu – symbolu ulotności tego wieczoru – na chwilę mogliśmy się zatrzymać i spojrzeć na świat oczyma ludzi, którzy nie dali się wtłoczyć w żadne ramy.
Dla nas, organizatorów i gości wernisażu, ta wystawa jest dowodem na to, że prawdziwa artystyczna niezależność jest wciąż możliwa. W Galerii ArtBrut sztuka nie stoi na piedestale; ona siedzi tuż obok, w starym fotelu, zapraszając nas do szczerego dialogu. Wierzymy, że „IMAGINER” to jeden z tych pokazów, które zostają z widzem na dłużej, prowokując do pytań o to, co w procesie twórczym jest naprawdę istotne. Odpowiedzi na te pytania można szukać do 31 sierpnia 2026 r., do tego czasu wystawa będzie dostępna dla odwiedzających.
Galeria zdjęć
Tekst i foto: Agnieszka C. Gałązka
Materiał powstał w ramach projektu „Wzmacniamy aktywność”
realizowanego w okresie 01.01.2025 r. – 29.02.2028 r.
przez Lubelskie Forum Organizacji Osób Niepełnosprawnych – Sejmik Wojewódzki


Zadanie publiczne jest dofinansowane ze środków PFRON
UWAGA: Pobieranie, kopiowanie i jakiekolwiek inne wykorzystanie treści dostępnych w powyższym materiale wymaga pisemnej zgody LFOON – SW będącego właścicielem serwisu www.niepelnosprawnilublin.pl.





















