BIULETYN INFORMACYJNY OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH
Trzej nurkowie w pełnym ekwipunku z butlami technicznymi i aparatami oddechowymi pomagają sobie nawzajem podczas pobytu w wodzie.

Głębia bez barier. Dotyk nieważkości na Międzyrzeckich Jeziorkach [18-21.06.2026]

W dniach 18-21 czerwca 2026 r. Międzyrzec Podlaski stał się miejscem podwodnej empatii i profesjonalizmu. Na terenie Ośrodka Szkoleniowo-Wypoczynkowego Akademii Bialskiej im. Jana Pawła II oraz kąpieliska Międzyrzeckie Jeziorka odbyło się intensywne szkolenie divemasterów i instruktorów HSA. Wydarzenie, łączące ekspercką wiedzę z przełamywaniem ludzkich barier, pokazało, że pod wodą ograniczenia fizyczne i intelektualne przestają mieć znaczenie.

Szkolenie kadry instruktorskiej odbyło się pod czujnym i doświadczonym okiem Jacka Patuchy, szefa lokalnego przedstawicielstwa HSA International. HSA (Handicapped Scuba Association) to organizacja-legenda, która od lat na całym świecie udowadnia, że nurkowanie jest sportem absolutnie dla każdego, o ile stworzy się ku temu bezpieczne, pełne wyrozumiałości warunki.

W roli wolontariuszy w akcji wzięli udział certyfikowani instruktorzy HSA z krakowskiego Stowarzyszenia Nautica. To pionierzy i pasjonaci, dla których dzielenie się podwodnym światem jest życiową misją. Kluczowym elementem całego szkolenia była jednak obecność niezwykłych adeptów nurkowania. To właśnie dla nich instruktorzy otwierali bramy do fascynującego świata. Wśród nich znalazła się wyjątkowa grupa sześciu uczestników z niepełnosprawnością intelektualną z: WTZ przy PSONI Koło w Lublinie, WTZ przy Lubelskim Towarzystwie Dobroczynności oraz uczeń Szkoły Podstawowej Specjalnej nr 26 w Lublinie, nad którymi bezpośrednią pieczę sprawował divemaster Piotr Kondraciuk.

Ta piękna, lokalna inicjatywa od samego początku cieszy się ogromnym uznaniem i ciepłym wsparciem ze strony Małgorzaty Batorskiej, Przewodniczącej PSONI Koło w Lublinie, która mocno wierzy w terapeutyczną i integrującą moc tak niesztampowych działań.

Aby jednak kadra mogła nieść tak profesjonalną pomoc, sama musi najpierw dotknąć wyzwań, z jakimi mierzą się uczestnicy. O tym, jak skomplikowany i głęboki jest to proces, opowiada Jacek Patucha:

„Sesja, którą realizujemy w tej chwili, składa się z dwóch bloków. W pierwszym nasza kadra ma za zadanie spróbować doświadczyć tego, z czym mierzą się nasi podopieczni. Oczywiście, w rzeczywistości nie da się w pełni poczuć tego, co czuje człowiek z niepełnosprawnością, ale symulujemy pewne sytuacje, z którymi przyjdzie się nam mierzyć podczas szkoleń czy nurkowań rekreacyjnych. Ćwiczący wchodzą w role osób z paraplegią, tetraplegią, po amputacji ręki czy osób niewidomych.

Realizujemy dokładnie przemyślany scenariusz nurkowania. Został on napisany tak, by postawić osobę szkolącą się przed największymi problemami, w których rozwiązywaniu będzie musiała później uczestniczyć i pomagać naszym nurkom w trakcie kursu. To cztery konkretne scenariusze. Jest również sytuacja, w której lider – instruktor czy divemaster, organizujący szkolenie lub nurkowanie rekreacyjne – musi rozwiązać kilka naprawdę dużych, nagłych problemów. Wywołują one silny efekt zaskoczenia (…). Przez dobre kilka godzin krok po kroku, punkt po punkcie, wywołujemy sytuacje, które mają wzbudzić czasem trwogę, a czasem wymusić dokładne zrealizowanie ćwiczonego wcześniej planu. Wszystko po to, by pokazać, że nie jest to takie łatwe.”

Pytany o sprzęt, jakiego używa się podczas takich wymagających akcji oraz o różnice w szkoleniu dla osób z niepełnosprawnościami, Jacek Patucha wyjaśnia:

„Sprzęt jest z grubsza dokładnie taki sam, jak ten stosowany przez wszystkie inne grupy. Oczywiście czasem niezbędne są pewne dopasowania pod konkretnego nurka. Mówimy tu o drobnych modyfikacjach, takich jak zmiana kroju pianki czy doszycie dodatkowej kieszeni na jakiś element wyposażenia, który nurek zabiera pod wodę. To drobne odstępstwa, ale nurkowanie jest dziedziną, w której sprzęt pod specjalne potrzeby danej akcji zawsze dobiera się tak, by był maksymalnie adekwatny do sytuacji.”

Słońce, woda i serce – atmosfera, która topiła lody

Czerwcowa pogoda okazała się dla uczestników niezwykle łaskawa. Niebo nad Międzyrzecem Podlaskim przez całe cztery dni tonęło w bezchmurnym, gorącym słońcu. Promienie odbijające się od tafli Międzyrzeckich Jeziorek idealnie współgrały z atmosferą, jaka panowała na brzegu. Nie było tu miejsca na dystans, strach czy niepewność. Od pierwszych chwil narodziła się niesamowita synergia między kadrą a podopiecznymi. Śmiech, wzajemne motywowanie się i bezgraniczne zaufanie sprawiły, że baza nurkowa tętniła pozytywną energią. Słońce grzało z góry, ale to ludzie dawali najwięcej ciepła.

Wielki krok: z bezpiecznego basenu w nieznaną toń jeziora

Dla grupy z niepełnosprawnością intelektualną wyjazd ten nie był dziełem przypadku, ale kolejnym, odważnym krokiem na ścieżce, którą rozpoczęli już wiosną. Nurkowanie w wodach otwartych wymaga zupełnie innej odporności psychicznej niż oswojony basen. O tym, jak wyglądały te przygotowania i jakie emocje towarzyszyły uczestnikom pod wodą, opowiada Piotr Kondraciuk:

„Wyjazd szóstki osób z niepełnosprawnością intelektualną na nurkowanie w wodach otwartych był kontynuacją kwietniowego intro nurkowego, które odbyło się na basenie MOSIR LUBLIN, aż czworo uczestników po raz pierwszy mogło zanurkować w jeziorze. Cała grupa wspaniale poradziła sobie na wyjeździe, udało się zrealizować zajęcia kondycyjne w wodzie, pływanie w ABC, a przede wszystkim nurkowania pod ścisłym nadzorem instruktorów nurkowania i divemasterów, po wcześniejszym omówieniu podstawowych zasad bezpieczeństwa i komunikacji pod wodą, po zapoznaniu się z budową i zasadą działania sprzętu nurkowego. Wszyscy uczestnicy wypełnili też ankiety zdrowotne i byli wcześniej przebadani przez lekarza.

Zwiedzanie podwodnego świata, przebywanie w nieznanym dotąd środowisku w stanie nieważkości było dla całej mojej grupy wspaniałym przeżyciem, wystarczyło zobaczyć szczęśliwe miny i szeroko otwarte z zachwytu oczy. Każdy odbył 2 nurkowania po około pół godziny na głębokości 2-3 metrów”.

Dla lubelskiego divemastera ta chwila to jednak coś więcej niż jednorazowy sukces szkoleniowy. To część głębszej, osobistej drogi. Piotr Kondraciuk podkreśla, że podwodne partnerstwo z osobami z niepełnosprawnościami ma już swoją piękną historię i solidne fundamenty:

„Moja współpraca ze środowiskiem nurków z niepełnosprawnościami trwa od kilku lat, jest związana z moim hobby nurkowym i chęcią podzielenia się nim z ludźmi, którzy być może nigdy nie mieliby na to okazji. Ich reakcje i radość są nie do przecenienia. Oczywiście, ten sport jest dedykowany dla osób z predyspozycjami do pływania, obeznanych wcześniej z wodnym środowiskiem. Moi podopieczni od dawna trenują pływanie i nurkowanie na zatrzymanym oddechu na basenie w ramach Olimpiad Specjalnych i innych zajęciach. Jestem im i ich opiekunom bardzo wdzięczny za zaufanie i wsparcie w mojej pracy, cieszę się, że tak fajnie się to rozwija, że powolutku robimy coś w nowym kierunku, na naszym terenie.”

Magia stanu nieważkości i prawdziwa integracja

Dlaczego nurkowanie osób z niepełnosprawnościami jest tak potężnym narzędziem? Odpowiedź kryje się w fizyce, która pod wodą zamienia się w czystą poezję. Środowisko wodne oferuje stan nieważkości – moment, w którym znika ciężar własnego ciała, w którym trudności z koordynacją ruchową przestają krępować. Pod wodą wszyscy poruszają się w tym samym rytmie, oddychają tym samym powietrzem i posługują się tym samym językiem gestów. To właśnie w tym miejscu sport płynnie łączy się z głęboką rehabilitacją.

Zapytany o to, jaką rolę nurkowanie może pełnić w procesie terapeutycznym, Jacek Patucha dotyka samego sedna:

„Nam przede wszystkim chodzi o to, żeby człowiek, który na przykład uległ wypadkowi przy pracy i jest w trakcie trudnego procesu przepracowywania wszystkich jego etapów, zyskał grupę, z którą może się spotkać. Żeby miał wokół siebie ludzi zajmujących się sportem wymagającym dla każdego. Nurkowanie jest bowiem dyscypliną, w której wszyscy, bez wyjątku, musimy zaadaptować się do podwodnego środowiska i panujących tam realiów. Przecież pod wodą nie potrafimy naturalnie oddychać, nie widzimy dobrze. Z drugiej strony to właśnie tam znikają bariery. Zyskujemy kolejny wymiar, dodatkowy punkt swobody. Możemy swobodnie pływać, nie jesteśmy przykuci do łóżka czy wózka. To jest prawdziwa rehabilitacja społeczna. Wychodzimy z domu, jesteśmy w grupie i robimy dokładnie te same, trudne rzeczy, ramię w ramię, bez żadnych barier”.

Jednak rehabilitacja i terapia to dopiero początek. Po przekroczeniu bariery strachu i własnych słabości, nurkowanie otwiera przed ludźmi zupełnie nowy, dotąd całkowicie nieosiągalny wymiar codziennego życia. Staje się przepustką do wielkiego świata i buduje bezcenne poczucie własnej unikalności, o czym z pasją opowiada szef regionalnego przedstawicielstwa HSA:

„Nurkowanie pozwala realizować choćby pasję do podróżowania czy poznawania nowych środowisk. Jeżeli ktoś ma zacięcie przyrodnika lub ekologa, to jest to doskonała forma odkrywania ekosystemów. Choć to duże słowo, to w pełni prawdziwe. Można przecież nurkować w jeziorze, tak jak tutaj, ale można też w Bałtyku, Morzu Śródziemnym czy w oceanach. Każde z tych miejsc jest zupełnie inne, doświadcza się czegoś nowego, obserwuje odmienne formy życia. Spotkania z delfinami, rekinami czy żółwiami są niezwykle spektakularne i wywołują mnóstwo emocji. Przeżywanie tego z grupą, z którą się przebywa, jest niesamowicie budujące i atrakcyjne. To coś, co pozwala realizować marzenia, snuć plany na przyszłość i mieć swoją własną, unikalną przestrzeń. Przestrzeń zupełnie niezwiązaną z taką klasyczną turystyką. To coś własnego, czym można zaimponować w grupie, bo nie jest to dostępne dla każdego. Wiele osób, uznawanych za w pełni sprawne, nie uprawia nurkowania, bo ono jest po prostu trudne.” – podkreślił Jacek Patucha.

To tam, na głębokości kilku metrów Międzyrzeckich Jeziorek, dokonała się najpiękniejsza forma integracji. Instruktorzy i divemasterzy nie byli po prostu nauczycielami – stali się partnerami, którzy wspólnie z uczestnikami dzielili zachwyt nad podwodnym światem. Ta inicjatywa to potężny dowód na to, jak niewiele wiemy o możliwościach ludzkiego ducha, dopóki nie pozwolimy mu rozwinąć skrzydeł. To wciąż niszowy, mało popularny temat w Polsce, ale wydarzenia takie jak to głośno krzyczą, że czas to zmienić. Czas dostrzec w każdym człowieku pełnoprawnego odkrywcę nowych światów.

Galeria zdjęć

Tekst: Agnieszka C. Gałązka
Zdjęcia: HSA Polska

Materiał powstał w ramach projektu „Wzmacniamy aktywność” 
realizowanego w okresie 01.01.2025 r. – 29.02.2028 r.
przez Lubelskie Forum Organizacji Osób Niepełnosprawnych – Sejmik Wojewódzki

Zadanie publiczne jest dofinansowane ze środków PFRON 

UWAGA: Pobieranie, kopiowanie i jakiekolwiek inne wykorzystanie treści dostępnych w powyższym materiale wymaga pisemnej zgody LFOON – SW będącego właścicielem serwisu www.niepelnosprawnilublin.pl.

Facebook