W kameralnej atmosferze lubelskiej Galerii Art Brut odbyło się pożegnanie z wystawą Bartłomieja Gucmy. 30 kwietnia 2026 roku był ostatnią okazją, by w skupieniu skonfrontować się z malarstwem będącym intymnym spotkaniem z obrazami, które zdają się pulsować silnymi emocjami, ukrytymi pod warstwami farby i intensywną czerwienią. To doświadczenie malarstwa, które uderza w widza czystą, nieprzefiltrowaną emocją.
Spotkanie otworzyła Maria Pietrusza-Budzyńska, która w kilku mocnych zdaniach nakreśliła wagę tej ekspozycji. Zwróciła uwagę na znakomitą technikę Gucmy, która pozwala mu na swobodne budowanie kontrowersji w sposobie przedstawiania rzeczywistości. W jej słowach wybrzmiał podziw dla wielkiej odwagi malarza – odwagi do bezwstydnego pokazywania boleści i jednoczesnej radości istnienia. To właśnie to napięcie między cierpieniem a witalnością stało się osią, wokół której krążyli goście tego wieczoru.
