BIULETYN INFORMACYJNY OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH
Wnętrze pokoju. Na skórzanej ciemnobrązowej kanapie siedzą od lewej: Wanda i Ewa Kociuba

Wanda i Ewa Kociuba: Nie mamy czasu na nudę, bo u nas ciągle coś się dzieje: szachy, opera, biblioteka, kino…

Mama z córką od bardzo dawna związane z Lubelskim Forum Organizacji Osób Niepełnosprawnych. Pani Wanda przez lata była członkinią Zarządu LFOON, a obecnie zasiada w Komisji Rewizyjnej. Pani Ewa uczestniczy aktywnie w różnych projektach, jest też wolontariuszką biuletynu niepełnosprawnilublin.pl.

O działaniach, konieczności sprostania życiowym sytuacjom, pasjach i o tym, kto tak naprawdę jest biedny opowiada pani Wanda:

Oprócz działalności w Lubelskim Forum Organizacji Osób Niepełnosprawnych uczestniczyłyśmy razem z córką Ewą przez lata w różnych projektach. Czasem jako wolontariuszki, czasem jako uczestniczki.  W rządowym projekcie dotyczącym wdrażania Konwencji o Prawach Osób Niepełnosprawnych byłam w komitecie sterującym i jeździłam do Warszawy na comiesięczne spotkania.

Zawsze, kiedy to było możliwe, starałam się, aby Ewa mogła uczestniczyć razem ze mną. Były różne szkolenia np. z obsługi komputera i zagadnień związanych z funkcjonowaniem osoby niepełnosprawnej.

Nawet ukochane hobby Ewy – szachy narodziło się w LFOON. Jan Hawełko i Mateusz Urbański grali w szachy. Ewa usłyszała, że oni grają i też chciała spróbować. Pomyślałyśmy z panią Ewą Praszak, że możemy zrobić kółko szachowe. I przyszła pani Zosia instruktorka szachowa z domu kultury. Jako wolontariuszka dla 3 osób poprowadziła zajęcia. Ewa była nowicjuszką, natomiast chłopcy już grali. Bardzo chciała ich doścignąć. Mąż jej kupił podręcznik i zdobyła właśnie w tym czasie niezbędne podstawy.

Kiedy z przyczyn losowych zajęcia te przestały się odbywać, zaczęłyśmy z Ewą uczęszczać do Lubelskiego Klubu Szachowego. Ale początkowo Ewa nie miała odwagi, bo tam już byli szachiści tacy bardziej zaawansowani i ona się trochę denerwowała, że sobie nie poradzi. No i początkowo chodziłyśmy jako obserwatorki dwa razy w tygodniu. Ewa sobie siedziała, mieliśmy tam znajomego, który w czasie przerw zadawał Ewie ćwiczenia, takie szachowe wprawki. No i w końcu prowadzący namówił ją, żeby siadła przy szachownicy.

Ja