Dwa dni, siedem specjalistycznych pracowni i dziesiątki historii o tym, jak codzienna praca staje się drogą do odzyskania samodzielności. W dniach 28–29 maja 2026 r. Warsztat Terapii Zajęciowej działający przy Charytatywnym Stowarzyszeniu Niesienia Pomocy Chorym „Misericordia” przy ul. Głuskiej 138 w Lublinie szeroko otworzył swoje drzwi. Była to wyjątkowa okazja, by po prostu wejść do środka, usiąść przy wspólnym stole i zobaczyć, jak pasja, terapia i zwykła ludzka życzliwość potrafią odmienić codzienność osób w kryzysie psychicznym.
Pod koniec maja przy ul. Głuskiej tętniło życiem znacznie bardziej niż zwykle. Organizowane w godzinach przedpołudniowych Dni Otwarte przyciągnęły wielu gości – sąsiadów, bliskich samych uczestników oraz przedstawicieli lubelskich instytucji.
Wydarzenie całkowicie przełamało formułę sztywnych, oficjalnych pokazów. Zamiast tego goście zostali zaproszeni do pełnego energii świata, w którym terapia zajęciowa okazuje się przede wszystkim narzędziem do budowania poczucia własnej wartości i radości z życia. Każdy, kto w tych dniach odwiedził WTZ „Misericordia”, mógł nie tylko z boku przyglądać się zajęciom, ale też uścisnąć dłoń gospodarzom, aktywnie włączyć się w warsztaty, a przede wszystkim, porozmawiać z kadrą i uczestnikami.
Przełamywać lęki, otwierać drzwi
Aby dobrze zrozumieć fenomen tego miejsca, warto oddać głos osobie, która czuwa nad jego sercem. O idei Dni Otwartych oraz o codziennej misji Warsztatu opowiedziała nam Urszula Steć, kierownik placówki.
„Służymy głównie osobom z zaburzeniami psychicznymi, ale są u nas też osoby z innymi niepełnosprawnościami. Pracujemy od poniedziałku do piątku, od godz. 8 do 15. Państwo, którzy do nas przychodzą otrzymują rehabilitację. Staramy się ich tak przygotować, żeby mogli podjąć pracę i samodzielnie funkcjonować w społeczeństwie.”
W tych godzinach warsztat staje się drugim domem dla 35 uczestników. Cały proces terapeutyczny jest precyzyjnie poukładany – zajęcia odbywają się w siedmiu specjalistycznych pracowniach: pamiątkarstwa, rękodzieła, krawieckiej i prac ręcznych, poligraficzno-komputerowej, porządkowo-dekoratorskiej, gospodarstwa domowego oraz introligatorskiej. W każdej z nich pracuje kameralna, 5-osobowa grupa pod okiem wykwalifikowanego instruktora, co pozwala na w pełni indywidualne podejście do każdego człowieka.
Choć to właśnie terapia zajęciowa i nauka konkretnego rzemiosła stanowią fundament codziennej pracy, wsparcie ma charakter wielowymiarowy. Obejmuje ono cztery kluczowe filary: rehabilitację zawodową, społeczną, ruchową oraz szeroko pojętą profilaktykę zdrowotną. Poza pracą przy warsztatowych stołach, uczestnicy regularnie biorą udział w zajęciach edukacyjnych, psychoedukacyjnych oraz ruchowych. Nad ich samopoczuciem i rozwojem stale czuwa zespół specjalistów: psycholog, specjalista ds. rehabilitacji społecznej, pielęgniarka oraz fizjoterapeuta.
Choć fundamentem są konkretne, praktyczne czynności, terapia w WTZ „Misericordia” sięga znacznie głębiej. Nie chodzi tu tylko o naukę rzemiosła, ale o ratowanie człowieka w momentach, gdy świat nagle staje się zbyt trudny.
„To jest bardzo duży walor rehabilitacyjny, terapeutyczny. Zapotrzebowanie jest ogromne. Marzy nam się, żeby skierować ofertę do większej ilości osób, bo widzimy, że z roku na rok potrzeby osób w kryzysie psychicznym rosną. Widzimy ogromną potrzebę wsparcia, zwłaszcza w pierwszym roku kryzysu. Daje to duże możliwości na to, żeby szybko powrócić do swoich aktywności.”
Pani kierownik mocno podkreśla, że skuteczna terapia nie może zamykać się w czterech ścianach ośrodka. Dlatego uczestnicy Warsztatu regularnie wychodzą na basen, jeżdżą na wycieczki czy biorą udział w spektaklach teatralnych. To właśnie tam, w naturalnych, codziennych sytuacjach społecznych, najskuteczniej przełamuje się lęki i obawy, które tak często paraliżują osoby w kryzysie.
Co ważne, pomoc wykracza poza urzędowe procedury. Choć formalne przyjęcie na zajęcia wymaga odpowiedniego wskazania w orzeczeniu o niepełnosprawności, to brak dokumentu nikogo na starcie nie dyskwalifikuje. Urszula Steć zaznacza, że jeśli ktoś czuje, że potrzebuje rehabilitacji i wsparcia, by lepiej funkcjonować, drzwi przy Głuskiej są dla niego otwarte. Kadra nie zostawi nikogo samemu sobie – podpowie, jakie kroki postawić, gdzie się skierować i jak poprawnie złożyć dokumenty, by otrzymać niezbędną pomoc.
Świat pirografu i włóczki. Pracownia pamiątkarstwa
Przekraczając próg pracowni pamiątkarstwa, od razu rzuca się w oczy precyzja i skupienie malujące się na twarzach uczestników. Joanna Demska, instruktor terapii zajęciowej, z dumą prezentuje wspaniałe, gotowe już wyroby i cierpliwie tłumaczy, że to miejsce szkoli w aż czterech profesjach: pamiątkarza, zabawkarza, twórcy ludowego oraz wytwórcy galanterii.
Rehabilitacja zawodowa nie kończy się tu jednak na samym rzemiośle. Uczestnicy uczą się pełnego cyklu rynkowego – od planowania zakupów materiałów, przez dbanie o porządek i zasady BHP na stanowisku pracy, aż po samodzielną wycenę, pakowanie i szukanie odbiorców. Efektem tej wszechstronnej nauki jest m.in. współpraca z lokalnymi instytucjami, takimi jak Muzeum Wsi Lubelskiej czy Centrum Kultury i Promocji Gminy Głusk.
Sercem pracowni jest drewno i unikalne wzory, które uczestnicy wypalają ręcznie za pomocą pirografów. Powstają tu niepowtarzalne breloki, magnesy, ramki oraz imienne szkatułki – zarówno te nawiązujące do Lublina i Głuska, jak i tworzone na specjalne zamówienia. Prawdziwym hitem są szydełkowe zabawki. Każda maskotka dziergana z różnokolorowych włóczek ma swój własny charakter i, jak mówią twórcy, rodzi się z czystej wyobraźni, by finalnie przynieść uśmiech nowemu właścicielowi.
Samodzielność od podszewki. Pracownia rękodzieła
Kolejnym przystankiem na mapie warsztatów była pracownia rękodzieła, prowadzona przez instruktora terapii zajęciowej, Adama Godlewskiego. Już na wejściu uwagę zwracają gotowe, misterne wyroby, ale pan Adam szybko studzi myśli o pójściu na łatwiznę: tutaj wszystko robi się samodzielnie, od zera, bez drogi na skróty i gotowych półproduktów. Podczas Dni Otwartych można było na własne oczy zobaczyć ten precyzyjny proces. Niezwykle miłym akcentem była możliwość podpatrzenia, jak krok po kroku powstają drobne, lokalne dzieła sztuki, m.in. magnesy przedstawiające herb naszego miasta.
W tej pracowni surowa dyscyplina rzemiosła łączy się z ogromną dawką kreatywności. Uczestnicy pracują głównie z materiałami naturalnymi i sezonowymi, takimi jak trawy, kora czy szyszki, z których wyczarowują okazjonalne stroiki, figury aniołów, kwiaty z krepiny czy misternie plecione koszyki z wikliny papierowej. Oferta pracowni jest imponująca – obok przedmiotów użytkowych, takich jak ozdobne pudła realizuje się tu zamówienia na dekoracje wnętrz oraz pełną oprawę florystyczną ważnych wydarzeń życiowych.
Podobnie jak w innych sekcjach, kluczowym elementem terapii jest tu nauka przedsiębiorczości. Twórcy nie tylko dbają o porządek i BHP na swoich stanowiskach, ale też samodzielnie wyceniają gotowe produkty, planują zakupy materiałów i przygotowują asortyment do sprzedaży. Wielkim testem ich umiejętności komunikacyjnych są kiermasze, podczas których uczestnicy stają twarzą w twarz z klientem, ucząc się, jak prezentować i z dumą sprzedawać owoce własnych rąk.
Cierpliwość utkana z detali. Pracownia krawiecka i prac ręcznych
W pracowni, nad którą czuwa Teresa Małek, instruktorka terapii zajęciowej, czas płynie jakby odrobinę wolniej, odmierzany rytmem precyzyjnych ruchów igły. To przestrzeń, która wymaga ogromnej cierpliwości. Podczas Dni Otwartych można było podejrzeć uczestników zatopionych w niezwykle wymagającej pracy z drobnymi koralikami oraz przy tradycyjnym wyszywaniu. Uwagę przyciągały również gotowe, mieniące się kolorami materiały – co ciekawe, farbowane samodzielnie przez twórców bezpośrednio w pracowni.
Z tych unikalnych, autorskich tkanin pod okiem instruktorki powstają prawdziwe cuda: od uroczych zabawek szmacianek, przez ozdobne kosmetyczki i zakładki do książek, aż po autorską biżuterię. Uczestnicy z równym zaangażowaniem tworzą kartki okolicznościowe oraz tekstylia użytkowe, takie jak obrusy, podkładki czy firany. Pracownia nie zamyka się jednak tylko na własne pomysły – świadczy też komercyjne usługi krawieckie, realizując zamówienia na drobne poprawki, szycie fartuszków, a nawet przygotowywanie pełnych dekoracji na rodzinne uroczystości i do biur.
Również i tutaj uczestnicy uczą się kompletnego procesu produkcyjnego: od doboru materiałów, nici i dodatków (takich jak tasiemki czy koronki), przez dbanie o porządek na stanowisku pracy, aż po ekonomiczną stronę rzemiosła, wycenę i bezpośredni kontakt z klientem podczas kiermaszów.
Cyfrowa precyzja i tradycyjna grafika. Pracownia poligraficzno-komputerowa
Ostatnim punktem mojej bezpośredniej wędrówki po pracowniach było miejsce, w którym nowoczesna technologia spotyka się z artystyczną wyobraźnią. W pracowni poligraficzno-komputerowej uczestnicy nie tylko oswajają cyfrowy świat, ale uczą się wykorzystywać go w bardzo praktyczny sposób. Moją uwagę przyciągnęły tam przede wszystkim pięknie wykonane, autorskie notesy.
Codzienność w tej pracowni to intensywna nauka. Uczestnicy poznają zasady samodzielnej obsługi komputera, programów biurowych oraz specjalistycznego oprogramowania graficznego. Uczą się poruszania w sieci, poznają tajniki typografii, składu tekstu oraz projektowania ulotek, plakatów, wizytówek czy zaproszeń. Co ciekawe, cyfrowy ekran nie zastępuje tu jednak klasycznej sztuki – uczestnicy rozwijają swoją wrażliwość, łącząc technologię z grafiką warsztatową, na przykład tworząc misterne linoryty.
Efektem tych działań jest bogata oferta komercyjna. Pracownia z powodzeniem świadczy usługi dla klientów zewnętrznych, oferując drukowanie, kserowanie, laminowanie czy bindowanie dokumentów, a także projektowanie materiałów reklamowych na zamówienie. Cały proces uczy uczestników konsekwencji, systematyczności i profesjonalizmu, które są kluczowe na otwartym rynku pracy.
Kiermasz rzemiosła i integracja
Zwieńczeniem Dni Otwartych był zorganizowany na miejscu kiermasz. To właśnie tam, w jednym miejscu, skumulowała się energia i talent uczestników. Odwiedzający mogli podziwiać i zakupić m.in. misternie wykonaną ceramikę, pełne uroku i charakteru zabawki, autorską biżuterię oraz dziesiątki innych, niepowtarzalnych przedmiotów dekoracyjnych i użytkowych.
Gospodarze zadbali również o kameralną atmosferę spotkania, zapraszając gości na kawę, herbatę i słodki poczęstunek. Czas upływał na spokojnych rozmowach, a przygotowane gry i zabawy integracyjne pomogły w naturalny sposób przełamać początkową nieśmiałość. Choć na twarzach uczestników gościły uśmiechy, spotkaniu towarzyszyły przede wszystkim spokój, uważność i wzajemny szacunek. Dni Otwarte w WTZ „Misericordia” przypomniały, że integracja nie musi być głośnym, wymuszonym hasłem. Czasem to po prostu ciche rozmowy przy wspólnym stole, podanie ręki i spotkanie drugiego człowieka dokładnie takim, jakim jest.
Galeria zdjęć
Tekst i foto: Agnieszka C. Gałązka
Materiał powstał w ramach projektu „Wzmacniamy aktywność”
realizowanego w okresie 01.01.2025 r. – 29.02.2028 r.
przez Lubelskie Forum Organizacji Osób Niepełnosprawnych – Sejmik Wojewódzki


Zadanie publiczne jest dofinansowane ze środków PFRON
UWAGA: Pobieranie, kopiowanie i jakiekolwiek inne wykorzystanie treści dostępnych w powyższym materiale wymaga pisemnej zgody LFOON – SW będącego właścicielem serwisu www.niepelnosprawnilublin.pl.


















