W piątkowy wieczór, 8 września, Galeria Art Brut przy ul. Peowiaków 12 w Lublinie stała się przestrzenią pełną emocji, refleksji i artystycznej odwagi. Finisaż wystawy Jana Jagody przyciągnął tłumy miłośników sztuki.
To nie był zwykły finisaż. To była podróż w głąb emocji, opowieść o sztuce, która wykracza poza ramy i zaprasza do dialogu. Sala wypełniła się kolorami i duchem Jana Jagody, choć sam artysta nie mógł być obecny. Jego wystawa „I żartem i serio” dobiegła końca, ale jej przesłanie, dopiero się rozpoczęło.
Głos spoza ram
Galeria pulsowała energią. Ściany ożyły dzięki intensywnym barwom, a każdy obraz zdawał się mieć coś do powiedzenia. Jan Jagoda, artysta związany z Grupą Janowską tworzy bezkompromisowo, bez oglądania się na konwencje. Jego malarstwo to surowy zapis emocjonalnego pejzażu, pełen buntu, ale też niesamowitej czułości wobec świata.
Uroczystego zamknięcia wystawy dokonały dwie wyjątkowe kobiety: Maria Pietrusza-Budzyńska oraz Sonia Wilk z Muzeum Śląskiego, znana promotorka sztuki nieprofesjonalnej. Ich słowa były jak klucz do świata Jagody – pełnego śląskich pejzaży, tulipanów, psów i ludzkich emocji.
Emocjonalne pejzaże i ciche dialogi
Mimo fizycznej nieobecności, duch Jana Jagody był w galerii bardzo wyczuwalny. Publiczność z uwagą chłonęła każdy detal, zatrzymując się przy pracach, rozmawiając i dzieląc refleksjami. Wiele osób przyznało, że twórczość artysty pozwoliła im spojrzeć na świat z zupełnie innej perspektywy.
Jagoda maluje z odwagą, a jego płótna są wielowarstwowe i pełne kontrastów. Czerwienie krzyczą, fiolety szepczą, a błękity koją. Wśród prac można było dostrzec śląskie czapki górnicze, wspomnienia z rodzinnego Nikiszowca, a także twarze — konkretne i wyobrażone. To sztuka, która nie boi się być szczera.
Wystawa ukazywała niepokorne spojrzenie na rzeczywistość, balansujące między ekspresją a introspekcją. Każdy obraz zdawał się prowadzić dialog z widzem, prowokując do zadawania pytań i odkrywania własnych interpretacji.
Słowa, które zostają
Sonia Wilk podzieliła się wieloma osobistymi refleksjami na temat twórczości Jagody. Opowiadała o początkach, niuansach warsztatu i okolicznościach powstawania konkretnych dzieł.
„Artyści Art Brut nie potrzebują stymulacji do twórczości — najważniejszy w Art Brut jest imperatyw twórczy i to jest istotą twórczości Jana Jagody” — mówiła z przekonaniem.
Na zakończenie dodała z uśmiechem: „Wiecie, za co uwielbiam twórców Art Brut? Za to, że ich nie można zepsuć”. To zdanie wybrzmiało jak manifest. Każdy z tych twórców ma swój własny świat, nie poddaje się sztywnym ramom, a ich dzieła wymykają się spod wszelkiej kontroli.
Finisaż wystawy w Galerii Art Brut był poruszającym wydarzeniem. Mimo nieobecności artysty, tętnił jego duchem i kreatywnością. Było to spotkanie ze sztuką, która przekracza granice konwencji i dotyka najczulszych strun ludzkiego doświadczenia, stając się początkiem rozmowy o tym, czym jest sztuka, kto ma prawo ją tworzyć i dlaczego warto słuchać tych, którzy mówią poza głównym nurtem.
Galeria zdjęć
Tekst i foto: Agnieszka C. Gałązka
Materiał powstał w ramach projektu „Wzmacniamy aktywność”
realizowanego w okresie 01.01.2025 r. – 29.02.2028 r.
przez Lubelskie Forum Organizacji Osób Niepełnosprawnych – Sejmik Wojewódzki


Zadanie publiczne jest dofinansowane ze środków PFRON
UWAGA: Pobieranie, kopiowanie i jakiekolwiek inne wykorzystanie treści dostępnych w powyższym materiale wymaga pisemnej zgody LFOON – SW będącego właścicielem serwisu www.niepelnosprawnilublin.pl.
























