BIULETYN INFORMACYJNY OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH
Portet zdjęciowy Barbary Lisek. Krótkie ciemne włosy, duże kolczyki, naszyjnik, bluzka w panterkę.

Kobieta z żelaza

Barbara Lisek – od blisko 10 lat społecznie pełni funkcję prezesa w Polskim Stowarzyszeniu Ludzi Chorych na Padaczkę – Oddział Lubelski.

W latach 1988-92 była działaczką Samorządu Miejskiego w Lublinie. Za swoją pracę została odznaczona Honorową Odznaką Zasłużonego dla Miasta Lublin. W 1995 roku zachorowała na epilepsję, przeżyła śmierć kliniczną. W roku 2006 otrzymała Medal Prezydenta Miasta Lublin za swoją działalność na rzecz osób niepełnosprawnych.
Barbara Lisek tworzy obrazy i płaskorzeźby ze skóry uzupełniając je elementami bursztynu, gipsu. W swojej twórczości najczęściej sięga do motywów religijnych oraz natury i kwiatów.

Krzysztof Rzepecki – Czy jest Pani rodowitą lublinianką?

Barbara Lisek – Urodziłam się w Poznaniu. Mieszkałam w Wałbrzychu. Od 10 roku życia mieszkam w Lublinie. Rodowitymi lublinianami jest rodzina mojego taty. Rodzina mamy pochodzi z Poznania.

KR – Jakie ma Pani wykształcenie?

BL – Technik ekonomista.

KR – Czy pracuje Pani zawodowo?

BL – Jestem na rencie inwalidzkiej. Posiadam pierwszą grupę.

KR – W latach 1988-92 była Pani działaczką Samorządu Miejskiego w Lublinie. Czym się Pani konkretnie zajmowała pełniąc tą funkcję?

BL – Pracowałam społecznie na rzecz mieszkańców ul. 1 Maja (dzielnica Za Cukrownią) w Lublinie. Dotykałam biedy i problemów osób tam mieszkających. Współorganizowałam m.in. takie akcje jak: Mikołaj, Dzień Dziecka i Paczki Świąteczne.

KR – Czy  doceniono Pani pracę w lubelskim samorządzie?

BL – Tak, zostałam odznaczona srebrną odznaką „Zasłużony dla Miasta Lublin”.

KR – Od jak dawna jest Pani chora na padaczkę?

BL – Od 1995 r.

KR – Przygotowując się do przeprowadzenia wywiadu przeczytałem, że w 1995 r. przeżyła Pani śmierć kliniczną. Jak się zmienia patrzenie na świat, na problemy dnia codziennego człowieka który był na granicy życia i śmierci?

BL – Przeżyłam śmierć kliniczną na turnusie rehabilitacyjnym w 1995 r. Od tego momentu zmieniło się moje patrzenie na świat, na problemy dnia codziennego, człowieka. Bogu dziękuję, że mogłam doświadczyć czegoś innego. Uważam, że po tym przeżyciu stałam się bardziej dojrzała. Patrzę zupełnie inaczej na pieniądze, jest to dla mnie tylko środek płatniczy. Po śmierci klinicznej zaczęłam tworzyć obrazy ze skóry, pisać wiersze oraz poświęcać więcej swojego czasu ludziom mnie otaczającym, pomagać im rozwiązywać problemy i wspierać ich duchowo.

KR – Pełni Pani funkcję prezesa w Polskim Stowarzyszeniu Ludzi Chorych na Padaczkę? Jeśli to nie tajemnica, ile wynosi Pani pensja?

BL – Funkcję prezesa pełnię drugą kadencję. To jest już blisko 10 lat. Robię to całkowicie społecznie.

KR – Na pewno, jako prezes stowarzyszenia styka się pani z problemem zatrudniania osób chorych na padaczkę. Czy pracodawca, który dowie się o chorobie pracownika, nie podejmuje kroków, aby go natychmiast zwolnić? Jeśli tak jest, jak pracownik może się obronić przed takim postępowaniem zwierzchnika?