BIULETYN INFORMACYJNY OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH
Lenka siedzi na wózku, na lewej ręce ma stabilizator.

Ilona Chmura: chcę pokazać ludziom, jaką Lenka jest bohaterką

Mówię o swojej córce, że jest bohaterką. Bo jest. Udowadnia to każdym kolejnym dniem swojego życia. Na początku została skreślona całkowicie ze świata, a żyje już 11 lat.

Nieraz powtarzam, że pójdę na ten OIOM, gdzie nikt nie dawał żadnych szans i  przedstawię Lenkę lekarzom. Tyle przeszła, ochrzciliśmy ją w pierwszej dobie po urodzeniu, bo sytuacja była krytyczna. Lenka urodziła się w 25 tygodniu ciąży jako skrajny wcześniak. Nie była w ogóle przygotowana do przyjścia na świat. Wszystko zaczęło się nagle. Łożysko się odkleiło, no i nie było szans na zatrzymanie akcji porodowej, przewieźli mnie do Lublina w Lublinie. Raz-dwa szybko na stół operacyjny. Ja w ogóle już byłam przekonana, że urodzę martwe dziecko; że ono nie ma już szans na przeżycie. Lenka jednak od samego początku walczyła.  Każdego dnia z bólem brzucha szłam na OIOM. Patrzyłam to na nią – jak leży,  to na respirator – ile tam jest tego tlenu. Miałam nadzieję, że w końcu nadejdzie taki dzień, że zacznie oddychać. Na początku płuca w ogóle nie były rozwinięte, Lenka miała zrośnięte powieki, skórka była taka przezroczysta, że żeberka było widać. No wszystko stało się zdecydowanie za wcześnie. Mimo to dała radę, ale wiadomo było, że będzie porażenie mózgowe.
No i z kolejnymi latami dochodziły różne inne choroby. Na przykład torbiele mózgu, padaczka lekooporna. Później jeszcze nam doszły zapalenia stawu. Lenka ma wodogłowie pokrwotoczne, wszczepioną zastawkę komorowo-otrzewnową, zwichnięte biodra. Teraz nam się pojawiła bardzo duża skolioza. Cały czas coś się dzieje  przez to wcześniactwo. Ciągną się do tej pory te powikłania, te ślady. Ja mówię, że to takie jakby blizny, które nie zagoją się nigdy. Najważniejsze, że jest, że żyje, że miała wiele razy sytuacje krytyczne, a mimo wszystko podnosiła się, dawała radę. Pokazała nam, że ma naprawdę silną wolę życia.