Przegląd pasji, zainteresowań i sposobów spędzania wolnego czasu zrobiła dziś dla nas pani Aleksandra Kowal.
Zainteresowania to zawsze miałam takie różne i nadal mam. Lubię, jak coś się dzieje. Pani widzi ten kalendarz? Cały wypełniony. Mówią o mnie, że jestem taką organizatorką, że wszystkiego pilnuję. Mam dwa kajety, w których zapisane są wszystkie plany. Ktoś musi tego pilnować. Żeby wiedzieć, kiedy wychodzimy, o której wyjeżdżamy, czy wszyscy gotowi, czy nic się nie zmieniło. Lepiej zaplanować zawczasu, żeby potem w ostatniej chwili rabanu nie robić.
No już przecież jak nawet w liceum byłam, no to na Motor się chodziło z Tatą i sąsiadami na mecze, bo nasi już byli w ekstraklasie. Na żużel się chodziło. Z dzieciństwa pamiętam też, że jak były treningi na Alejach Zygmuntowskich, to u nas w domu to wszystko było słychać, bo niedaleko mieszkaliśmy. No i to mi, że tak powiem, zostało. Na miarę możliwości, jak można zobaczyć, to się ogląda, bo wyjść to raczej nie – godziny nie pasują. Powiem od razu, jak o tym mówimy: żużel przedkładam nad komedie romantyczne. Jak coś mam oglądać, to oglądam, bo z jednej strony człowiek jest ciekawy, jak to wygląda, a z drugiej – to ja się przy tym właśnie odprężam.
Od dziecka nie lubię sportów halowych. W szkole mi to jakoś obrzydzili i na to nawet patrzeć nie mogę. W szkole jak to w szkole, nauczyciele WF-u chcą zrobić sportowców nawet z ludzi, co tylko myślą, jak te 45 minut przeżyć. Zniechęciłam się i nawet w telewizji tego nie oglądam. Lubię to, co na zewnątrz, na przykład lekkoatletykę.
