BIULETYN INFORMACYJNY OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH
Portret zdjęciowy Marka Miszczaka

Wspomnienie o Stanisławie Kratiuk

Niniejszy artykuł nie jest w żadnym razie wystarczającym podsumowaniem wszystkich owocnych zaangażowań Zmarłej na rzecz jakże wielu i jakże różnorodnych środowisk.

Dane mi zaś było znać P. Stanisławę – niepełnosprawną nauczycielkę z III LO w Lublinie – jako osobę bez reszty oddaną młodzieży, zwłaszcza tej zaniedbanej wychowawczo lub przeciwnie – artystycznie i twórczo uzdolnionej, działającej w szeregach opozycyjnych organizacji lat 80-tych, w każdym zaś razie – potrzebującej wsparcia, życzliwości i troski. Reprezentowała ten typ nauczyciela, który będąc wiernym własnemu powołaniu – poczytuje sobie za obowiązek towarzyszenie powierzonym swojej opiece młodym ludziom na ich drogach życiowych. Sama zresztą wyszukiwała tych, którzy złaknieni byli przejawów zainteresowania i solidarności ze strony starszych. Tak było i ze mną, kiedy – jeszcze przed wybuchem stanu wojennego – działałem wraz z przyjaciółmi w niepodległościowych, na pół konspiracyjnych organizacjach i kiedy poszukiwaliśmy duchowego wsparcia u tych, którzy podzielając nasze ideały, charakteryzowali się też dojrzałym ich pojmowaniem i autentyczną mądrością.

Stanisława b. szybko orientowała się w specyficznych potrzebach środowiska; miała też umiejętność świadczenia wobec nas swojej dyskretnej i nie narzucającej się, ale celowej i owocnej pomocy. Był to więc czas wielu pogłębionych intelektualnie dyskusji, w trakcie których naszej duchowej opiekunce zależało raczej na dostarczeniu nam bodźca do samodzielnego wypracowania własnych poglądów, niż na ich narzucaniu. Korzystaliśmy z bezinteresownie sprezentowanych przez Nią lektur; z Jej inspiracji uczestniczyliśmy w wykładach i dyskusjach w Klubie Inteligencji Katolickiej.

Okres stanu wojennego był dla Niej okazją do wyrażenia czynnej solidarności z represjonowanymi i poszkodowanymi. Nie brakowało zatem P. Stanisławy na salach kolegiów i rozpraw, gdzie Jej obecność przynosiła oskarżonym działaczom podziemia solidarnościowego dowody życzliwego zainteresowania ich losem ze strony otoczenia. Także w tym trudnym okresie doznawałem troski P. Stanisławy o właściwe ukierunkowanie swoich nastawień i postaw: zawdzięczam Jej dyskretną inspirację do udania się na pierwszą w moim życiu pieszą Pielgrzymkę do Częstochowy. Jakkolwiek sama nie mogła w niej w pełni uczestniczyć – odnalazła mnie jednak na ostatnim jej etapie – na „przeprośnej górc